Policja na stokach studzi zakusy złodziei
23.01.2008
Na tatrzańskich stokach, tam gdzie są warunku ku temu, razem z narciarzami szusują policjanci. W tym roku na Podhale trafiło z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie sześciu funkcjonariuszy. W dwuosobowych patrolach, z deskami na nogach, są kierowani rotacyjnie na różne stoki na terenie powiatu tatrzańskiego.
– Ostatnio policjanci jeździli na Polanie Szymoszkowej, w Białce i w Małem Cichem – mówi Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem.
Jak się okazuje, policjanci w tym roku nie mają wiele pracy ze ściganiem przestępców czy piratów narciarskich. Do tej pory mundurowi odnotowali jedynie trzy przypadki kradzieży.
– Doszło do jednej kradzieży na Polanie Szymoszkowej i dwóch w Białce Tatrzańskiej. Jak widać, do tej pory jest spokojnie – wyjaśnia Monika Kraśnicka-Broś. – Policjanci natomiast często upominają narciarzy, którzy po zjeździe zdejmują narty z nóg, zostawiają je i idą do karczmy. Taka bezmyślność czyni okazję, a jak wiadomo okazja czyni złodzieja.
Poza tym, jak zaznacza policja, szusujący funkcjonariusze są mile widziani na stokach.
– Dzięki temu, że są widoczni, nie ma już tylu szaleństw na trasach. Trzeba pamiętać, że na stoku są ludzie na różnym poziomie umiejętności. O wypadek nietrudno – zaznacza rzecznik zakopiańskich stróżów prawa.
Do tej pory nie zdarzyło się też, aby policjanci zatrzymali pijanych narciarzy.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/23

