Oscypek już blisko stołów w całej Europie
31.01.2008
Na ten moment górale czekają już od dawna. Jak to zwykle bywa, procedura rejestracji oscypka ciągle odwleka się w czasie. Wszystko jednak wskazuje na to, że już niedługo legendarny góralski ser w końcu stanie się przysmakiem unijnym. – Można powiedzieć, że oscypek przeszedł całą drogę – podkreśla Andrzej Gąsienica Makowski. – Komplet dokumentacji został już złożony. Byliśmy już o krok od rejestracji, ale wtedy niespodziewanie zaprotestowała Słowacja. W końcu dogadaliśmy się i już wkrótce Komisja Europejska wyda ostateczne decyzje w tej sprawie. Będzie to oznaczać, że nasz oscypek jest produktem tradycyjnym i regionalnym, wytwarzanym tutaj u nas.
Można więc chyba pokusić się o stwierdzenie, że tygodnie dzielą podhalański ser od unijnych stołów. Po otrzymaniu certyfikatu oscypek będzie można sprzedawać już na rynkach europejskich. Jego nazwa będzie chroniona. Sprzedawać będzie można tylko serek wytworzony zgodnie z określoną procedurą.
To oznacza dla rodzimych producentów i handlowców nie lada problemy. W styczniu bowiem tak naprawdę prawdziwych oscypków z mleka owczego nie ma. A to wszystko, co się sprzedaje, to mniej lub bardziej zbliżone do oryginału owcze sery. Co więc będzie dalej?
Wydawałoby się naturalne, że ktoś będzie kontrolować to, co się sprzedaje na przykład pod Gubałówką. Nie wiadomo tylko na razie, kto to ma robić. Miasto Zakopane, które rozdziela miejsca do handlu, nie ma praktycznie wpływu na to, czym się handluje.
– My nie mamy uprawnień do kontrolowania tego, jakiej jakości produkt się sprzedaje na stoiskach – podkreśla Ewa Matuszewska, rzecznik Urzędu Miasta Zakopane. – Nie może tego robić ani straż miejska, ani policja. Zapewne od strony sanitarnej kontrolować handlujących może sanepid. Pytanie tylko, kto będzie kontrolował, czy to, co jest sprzedawane, to oryginał czy podróbka?
Do pokonania więc góralom pozostaje jeszcze wiele przeszkód.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/31

