Udane ferie?
08.02.2008
Nikt też mimo anomalii pogodowych nie odwołuje przyjazdu pod Tatry. Na spóźnialskich czekają ostatnie miejsca. – W tej chwili to już końcówka sprzedaży miejsc pod Tatrami – podkreśla Agata Wojtowicz, dyrektor zakopiańskiego Biura Podróży Orbis. – Owszem, można jeszcze trafić na jakieś pojedyncze odwołane miejsca, ale wybór jest już bardzo ograniczony. Czuję, że będziemy mieć w tym roku rekord.
Wszystko wskazuje na to, że klienci z województwa mazowieckiego zaszczycą nas w dużej liczbie. Bardzo nas to cieszy, choć zastrzegam, że z otwartymi rękami witamy pod Tatrami turystów z każdego zakątka Polski.
Górale na pewno cieszą się, że warszawiacy bardzo lubią przyjeżdżać do Zakopanego. Choć jak zwykle są i w tej kwestii dwie strony medalu.
– Męczący są strasznie – śmieje się Janina Tylkowa z zakopiańskich Krupówek. – Non stop tylko gadają „a u nas w Warszawie”. I według nich wszystko co ich najlepsze. Narzekają, że u nas drogo. Ale mają dudki, to ich radzi widzimy. Choć ich mentalność jest czasem denerwująca.
Wszyscy mieszkańcy Podhala zacierają ręce i czekają na prawdziwe żniwa.
– Musimy ich godnie obsłużyć – podkreśla Andrzej Kawecki, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. – Apeluję do turystów, aby rezerwowali sobie miejsca przez biura podróży czy centrum informacji turystycznej. My już postaramy się feryjnym gościom zapewnić czas i rozrywkę.
Najwięcej jednak zależy od pogody i tego, czy na czas wróci zima. Na razie bowiem w Zakopanem kolejny już w tym roku śnieg znów znika ze stoków narciarskich w zastraszającym tempie. Powoduje to zrozumiałe zaniepokojenie właścicieli stacji narciarskich.
– W zależności od pogody albo się śmieją, albo załamują ręce – kiwa głową Andrzej Kawecki. – Niestety, dla tych, którzy trasy mają na południowych wyciągach, w tym roku znów zapowiada się fatalny sezon zimowy. Na północnych stokach jest nieco lepiej, ale i tu nie jest zbyt różowo. Pierwsi goście spodziewani są już w najbliższy piątek. Górale liczą na stolicę i zapewniają, że lada dzień znów pod Tatry powinna wrócić zima i spaść śnieg.
PRZEMYSŁAW BOLECHOWSKI
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/02/08

