Byrcyn chce wybudować na Gubałówce pensjonaty
13.02.2008
Zakopiańska rodzina Gąsieniców Byrcynów do tej pory była znana głównie z tego, że zablokowała popularną trasę narciarską na Gubałówce. Teraz chce wybudować na tej górze cztery pensjonaty i szesnaście budynków jednorodzinnych.
Ekskluzywna wioska turystyczna miałaby powstać na Kotelnicy – jednej z odnóg Gubałówki. Znana z uporu góralska rodzina złożyła właśnie formalny wniosek w tej sprawie do zakopiańskiego Urzędu Miasta. W tym samym rejonie prywatni inwestorzy chcą także wybudować nową kolejkę krzesełkową na Kotelnicę. Jak zapewniają zakopiańscy urzędnicy, osiedle Byrcynów nie stanie na przeszkodzie realizacji tych planów.
Sami Byrcynowie odmawiają jakichkolwiek wypowiedzi na temat ich developerskiego przedsięwzięcia.
Zakopiańska rodzina posiada ok. 100 arów gruntów na Gubałówce. Dzięki temu są prawdziwymi milionerami. Ceny ziemi w atrakcyjnych miejscach Zakopanego osiągnęły astronomiczne poziomy. Na wolnym rynku za metr kw. gruntu trzeba zapłacić średnio 1 tys. zł. Działka budowlana o powierzchni 10 arów kosztuje ok. miliona złotych.
Byrcynowie swojej ziemi sprzedać nie zamierzają. Chcą zbudować na niej turystyczne osiedle. Do Wydziału Architektury zakopiańskiego Urzędu Miasta wpłynął właśnie ich wniosek o wydanie tzw. warunków zabudowy dotyczący terenów na Kotelnicy. Jeszcze do niedawna działał tam wyciąg narciarski, ale w tym roku – podobnie jak na trasie przy samej kolejce na Gubałówkę – narciarzy już nie ma. – Potwierdzam, że rzeczywiście wpłynął do nas taki wniosek – mówi Przemysław Stefanik, naczelnik Wydziału Architektury zakopiańskiego magistratu.
Przyznaje, że zapoznał się również z innym wnioskiem dotyczącym Kotelnicy. – Prywatni inwestorzy chcą budować tam nową kolejkę krzesełkową dla narciarzy. Ale obie planowane inwestycje narazie nie kolidują z sobą – przekonuje Stefanik.
Na razie nie wiadomo, czy Byrcynowie dostaną zgodę na budowę. – To nie są jakieś ogromne budynki, ale obecnie tereny te znajdują się w tzw. parku kulturowym i wnioski ich dotyczące nie będą rozpatrywane do czasu uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego dla tych terenów – mówi burmistrz Zakopanego Janusz Majcher. Jednocześnie burmistrz zapewnia, że nigdy nie zgodzi się na wybudowanie czegokolwiek na terenach przeznaczonych pod trasy narciarskie. Zarówno na Gubałówce, jak i na Kotelnicy.
Sama rodzina Byrcynów nie chce w ogóle komentować informacji, do których udało się nam dotrzeć. – Plany związane z Kotelnicą to nasza prywatna sprawa. Nie będę się na ten temat wypowiadać. A z osobami, które chcą tam budować kolej krzesełkową, nie mieliśmy jeszcze żadnego kontaktu – mówi zdenerwowana Bożena Gąsienica Byrcyn.
Byrcynowie wcześniej składali już wnioski dotyczące Gubałówki. Rodzina chciała zabudować trasę narciarską przy samej kolejce.
– Prowadziliśmy negocjacje w tej sprawie – potwierdza burmistrz Majcher. – Chodziło o postawienie na trasie narciarskiej szałasów z usługami dla turystów. Miały w nich być tkane kilimy, miała działać kuźnia z kowalstwem artystycznym.
Rozmowy z Byrcynami miały doprowadzić do otwarcia nowej, alternatywnej trasy narciarskiej na Gubałówkę. Dotychczasowa, funkcjonująca od czasów przedwojennych, została w grudniu 2005 r. zamknięta. Byrcynowie, do których należy kilka działek na stoku, zabronili korzystania z nich. Ogrodzili je płotami, potem posadzili na nich drzewka. Wielomiesięczne negocjacje zakończyły się fiaskiem. Narciarze nadal nie mają czego szukać na Gubałówce.
– Zrobiła się z niej bardzo smutna góra. Ona po prostu umarła dla narciarzy: nie funkcjonują trasy ani na Kotelnicy, ani przy kolejce. Turyści pewnie dziwią się, jak to możliwe – przyznaje starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski.
Przemysław Bolechowski
Wojciech Gąsienica Byrcyn walczy w górach
O TPN
Stanowisko dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego objął w 1990 r. Był nim przez 11 lat. Byrcyn przeciwstawiał się pomysłom organizowania pod Tatrami zimowych igrzysk olimpijskich w 2006 r. Bezkompromisowo zwalczał zakusy komercjalizacji TPN. To za jego sprawą modernizacja kolejki na Kasprowy Wierch trwała kilkanaście lat. Byrcyn konsekwentnie twierdził, że dwukrotne zwiększenie jej przepustowości zaszkodzi tatrzańskiej przyrodzie.
O swoje
W 2003 r. Wojciech Gąsienica Byrcyn, właściciel siedmiu działek, przez które przebiega trasa narciarska na Gubałówce, zwrócił się do sądu żądając wydania nieruchomości oraz demontażu instalacji do sztucznego śnieżenia. W 2004 r. sąd przychylił się do jego żądań, tłumacząc, że już sam pozew można traktować jako wypowiedzenie umowy. Rok później działki zostały ogrodzone, a trasa zamknięta. Dlaczego? Gdy Byrcyna pytali o to dziennikarze, powiedział, że „nie, bo nie”.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/02/13

