„Nie” dla egzaminów
26.02.2008
Tym samym kursanci, którzy chcą otrzymać prawo jazdy nadal będą musieli dojeżdżać na egzaminy do Nowego Sącza. Od kilku lat górale domagali się utworzenia tego typu ośrodka w Nowym Targu.
Mieszkańcy Podhala cały czas utyskują, że muszą jeździć na egzamin po dwieście kilometrów w obie strony. Tak jest chociaż by w przypadku zakopiańczyków.
Narzekają szczególnie ci kursanci, którzy do egzaminu podchodzą po kilka razy. Biorąc pod uwagę, że jeden egzamin na prawo jazdy kategorii B (samochód osobowy) kosztuje 134 zł, osoby którym noga na kilku egzaminach się powinie, muszą wydać nawet kilkaset złotych, by otrzymać upragniony dokument zezwalający na kierowanie pojazdami. Z wielokrotnie wyższą sumą muszą liczyć się chętni do otrzymania prawa jazdy kategorii A. W tym przypadku jeden egzamin kosztuje 162 zł.
– Zafundowałem synowi kurs prawa jazdy. I to już było dla mnie sporym wydatkiem – mówi pan Stanisław, mieszkaniec Szaflar, którego egzaminy syna – wraz z dojazdami do Nowego Sącza – kosztowały już 500 złotych. – Nie rozumiem dlaczego chociaż raz w miesiącu nie można zrobić tego typu egzaminów dla iluś tam mieszkańców Podhala w Nowym Targu. Kursanci oszczędziliby zarówno czas jak i pieniądze.
Jak twierdzi ojciec chłopaka, którego czeka już czwarte podejście do jazdy egzaminacyjnej, na wyjazd – na egzamin – do Nowego Sącza trzeba poświęcić cały dzień. Jak przekonuje dalej pan Stanisław, zna osoby, które do egzaminu w Nowym Sączu podchodziły nawet i po 10 razy.
Przed dwoma miesiącami radni powiatu nowotarskiego wystąpili z pismem do Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego o wydanie zgody na utworzenie ośrodka egzaminacyjnego w Nowym Targu. Teraz przyszła odpowiedź. Negatywna.
Ustawa dopuszcza jedynie, że ośrodki mogą istnieć w miastach wojewódzkich i miastach na prawach powiatu. Poza tym uwzględnia tylko te ośrodki, które istniały przed 1989 rokiem.
Od kilku lat o utworzenie ośrodka w Nowym Targu zabiega Maria Ligęza, radna powiatu nowotarskiego. Jak zaznacza, wielokrotnie podczas obrad rady mieszkańcy narzekali na uciążliwość zdawania egzaminu w Nowym Sączu.
– Niestety, zielone światełko, które pojawiło się w tym roku a dające nadzieje na utworzenie filii ośrodka egzaminacyjnego z Nowego Sącza w Nowym Targu, szybko zgasło – mówi Maria Ligęza.
Okazuje się jednak, że sądeckie lobby jest tak silne, iż nie uda się przenieść ośrodka na Podhale.
– Niestety, i przepisy są tak sformułowane, że uniemożliwiają nam utworzenie takiej instytucji w Nowym Targu – kończy radna.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/02/26

