Zakopane — portal z-ne.pl

Zakładnicy zakopianki

06.03.2008

Zakładnicy zakopianki

Od wielu lat mieszkają na walizkach i czekają na konkretne decyzje. Tak naprawdę nie wiedzą, czy mogą na swojej własności budować nowe domy, prowadzić działalność gospodarczą, czy też niedługo przyjdzie im się stamtąd wynosić. Chcą m.in. od władz Zakopanego konkretnych decyzji. Wystąpili z pismem, aby ich tereny wyłączyć z planów modernizacji zakopianki.

Są przypadki, że czekanie na decyzje o losach całych rodzin trwa już ponad 40 lat. Ludzie, przez których działki w Zakopanem ma przebiegać rozbudowywana zakopianka, chcą wreszcie konkretów i prawa do dysponowania swoją własnością.

– Chcemy jasnej sytuacji – mówi Andrzej Starzyk z Ustupu, inicjator pisma. – Od razu zaznaczam – proszę nie mówić o nas, że jesteśmy zwolennikami modernizacji zakopianki. To nieprawda. My jesteśmy zakładnikami tej drogi. Posiadamy nieruchomości, którymi nie możemy władać jako właściciele. Nie wiemy, czy i jak długo będziemy mogli jeszcze na nich mieszkać, czy np. je dzierżawić. Od wielu lat żyjemy w ciągłej niepewności, w stanie zawieszenia. Chcemy po prostu, aby raz na zawsze podjęto decyzję, co dalej. Chcemy żyć jak normalni ludzie. Korzystać ze swoich działek. Dlatego wystąpiliśmy do władz Zakopanego o wyłączenie naszych nieruchomości spod planowanej rozbudowy zakopianki.

Sygnatariusze listu wskazują jeszcze na coś innego. Obecnie na zlecenie marszałka województwa ma powstać studium rozwiązań komunikacyjnych dla Podhala i ono zdecyduje o losach zakopianki. – Ale opracowanie studium to kolejne stracone lata i odwlekanie decyzji. Przy jakiejkolwiek zmianie wszelkie decyzje i procedury muszą iść odnowa. Jak długo można żyć w niepewności? – mówi Starzyk.

Władze miasta przyznają, że pismo wpłynęło do urzędu i że sytuacja, mówiąc delikatnie, jest niezręczna. – To przez nieruchomości należące do tych ludzi przebiega planowana zakopianka – przyznaje Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. – Tereny te są zarezerwowane pod budowę zakopianki od kilkudziesięciu lat i ich właściciele nic z nimi nie mogą zrobić. Teraz głośno zaczynają się domagać, aby ich grunty zostały im przywrócone do pełnej własności. Oni chcą mieć możliwość remontowania swoich domów czy inwestowania na swoich terenach – mówi Majcher.

Władze miasta przyznają więc, że mają poważny problem w związku z żądaniami mieszkańców. – Niestety, narazie nie mogę wydawać takich decyzji, tym bardziej że muszę je konsultować z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. A oni w tej chwili negatywnie konsultują wszystko – zaznacza Janusz Majcher.

Władze Zakopanego podkreślają, że mieszkańcy, niestety, muszą nadal czekać. Poirytowanych ludzi niemal z dnia na dzień przybywa. Zapowiadają, że będą w sądzie dochodzić swoich praw.

– Takie zagrożenie istnieje – przyznaje Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. – Trudno nam powiedzieć, jakie wyroki w tych sprawach mogą zapaść. Rozumiem ich zdenerwowanie, że ma powstać studium, które znów decyzję o zakopiance odwlecze w czasie.

Obecnie nie wiadomo tak naprawdę, czy są jeszcze jakiekolwiek aktualne terminy w sprawie rozbudowy zakopianki na Podhalu. Wcześniej zakładano, że prace projektowe mają się zakończyć do końca 2007 roku, potem kolejne 12 miesięcy na uzgodnienia i same prace budowlane miały trwać od 2009 do 2011 roku. Teraz jednak cały ten harmonogram można zapewne wyrzucić do kosza.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/03/06