Może da Unia
07.03.2008
Twierdzą, że raczej przypomina ona ser szwajcarski niż główną trasę. Władze gminy jednak tłumaczą, że mają poważny dylemat: remontować za bardzo duże pieniądze ulicę, zapożyczając się, czy czekać na środki unijne.
– Wiemy od dawna, że stan drogi jest fatalny – przyznaje Bohdan Pitoń, wójt gminy Kościelisko. – Sprawa była poważnie przez nas rozważana. Bo sytuacja wygląda tak: koszt nakładki asfaltowej na czterech kilometrach Nędzy–Kubińca wynosi 4 miliony złotych. I mógłbym się wziąć za tę inwestycję w tym roku, ale przy takim budżecie, jaki mamy, gmina musiałaby zaciągnąć kredyt w wysokości 2 milionów złotych. I nic więcej byśmy już nie zrobili!
A jak mówi wójt, innych wydatków w Kościelisku nie brakuje, bo i potrzeby są duże, m.in. budowa kanalizacji, szkoły, przepompowni.
Tymczasem przed gminami z powiatu tatrzańskiego pojawiła się szansa na zdobycie sporych pieniędzy z funduszy unijnych na drogi. Tatrzańskie samorządy, m.in. Kościelisko, razem ze starostwem opracowały wspólny duży projekt Góral*ski.
– Projekt ma szansę – podkreśla wójt gminy. – Mamy podpisaną umowę i myślę, że do czerwca będziemy wiedzieć, czy otrzymamy dofinansowanie, czy nie. Gdyby projekt przeszedł, połowę kosztów mielibyśmy zapewnioną. Wójt dodaje, że jeżeli wspólny wniosek tatrzańskich gmin i powiatu przepadnie, Kościelisko będzie szukało pieniędzy ze środków gminnych.
– Przystąpilibyśmy wtedy do remontu ul. Nędzy–Kubińca w następnym roku i podzielili inwestycję na dwa etapy. Całość zakończylibyśmy w 2010 roku – obiecuje wójt. – Jednak na razie musimy czekać z nadzieją, że środki dostaniemy, i tymczasem wstrzymać się z remontem. W tym roku jedynie ją porządnie naprawimy. Przetarg na cząstkowe remonty dróg już ogłosiliśmy. Mamy na ten cel sporo pieniędzy, bo około 300 tysięcy złotych.
HALINA KRACZYŃSKA
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/03/07

