Zakopane — portal z-ne.pl

Karetką na skróty

11.03.2008

Karetką na skróty

Nowy plan ratownictwa dąży do tego, żeby rejon wyjazdowy karetek pokrywał się z mapą administracyjną powiatów. Tym samym sanitarki stacjonujące w danym szpitalu powiatowym mogą obsługiwać jedynie mieszkańców powiatu.

Po ponad dwóch miesiącach funkcjonowania nowych przepisów pojawiły się pierwsze głosy niezadowolenia. Mieszkańcy Gronia, czy chociażby Leśnicy w powiecie tatrzańskim uważają, że nowe przepisy zamiast polepszyć im dostępność do usług medycznych utrudniły im życie.

Górale z obu miejscowości nie zgadzają się, aby przyjeżdżały do nich karetki z Zakopanego. Jak przekonują, chociaż ich miejscowości administracyjnie należą do powiatu tatrzańskiego, to mają z nim złe połączenie drogowe. O wiele bliżej jest do Nowego Targu. Żeby przyjechała do nich karetka z Zakopanego potrzebne jest co najmniej 40 minut, a dojazd z Nowego Targu to jedynie... 10 minut.

Podobnie jest we wsiach Chochołów i Ciche w powiecie nowotarskim. Mieszkańcom gminy Czarny Dunajec z kolei bliżej jest do Zakopanego. Nie chcą więc czekać na przyjazd karetki ze szpitala z Nowego Targu, pod który podlegają.

Według Janusza Pilnego, sołtysa wsi Leśnica, taka sytuacja może zagrażać ludzkiemu życiu.

– O całej sprawie poinformowaliśmy nasze władze gminy – mówi sołtys. – Pismo wraz z podpisami od ludzi wysłaliśmy do Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie. Staramy się przekonać władze wojewódzkie, że wolniej do nas dojeżdżają karetki z Zakopanego. A najgorzej jest w zimie, bo czasami od Zakopanego drogi są nieprzejezdne. W czasie ferii to niekiedy trzeba czekać i dwie godziny.

Sylweriusz Kosiński, wicedyrektor szpitala w Zakopanem, przekonuje, że karetka, która wyjechała z Zakopanego, może pacjenta odtransportować równie dobrze do szpitala w Nowym Targu. To zespół karetki w stanach zagrażających życiu pacjenta ma obowiązek na miejscu podjąć decyzję, dokąd należy go zawieźć.

– Były takie sytuacje, że zespoły, które jeździły do Leśnicy czy Gronia, dzwoniły do mnie z zapytaniem co mają zrobić: wracać do Zakopanego, czy jechać do Nowego Targu. Wskazałem oczywiście na Nowy Targ, bo tam jest bliżej – opowiada Sylweriusz Kosiński.

Według wicedyrektora zakopiańskiej lecznicy, cała idea o ratownictwie medycznym i jego podstawa polega na tym, aby pacjenta jak najszybciej zabezpieczyć na miejscu zdarzenia i przewieźć do szpitala.

Jak przekonuje, nie ma tutaj żadnego znaczenia, czy karetka jest z Zakopanego, czy z Nowego Targu.

Podobna sytuacja występuje, gdy w danym szpitalu nie ma specjalistycznych oddziałów.

W Zakopanem nie ma chociażby oddziału psychiatrycznego. Dlatego chory musi być leczony w Nowym Targu.

Zmiany w rejonizacji wywołały początkowo w pracy zespołów wyjazdowych pewne utrudnienia. Kierowcy karetek nie znali bowiem dokładnie swoich nowych terenów, tym samym dojazd karetek się wydłużał.

Jak zapewnia Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy wojewody, nowy plan systemu ratownictwa medycznego w województwie może ulec zmianie i wnioski mieszkańców zostaną uwzględnione. Ostateczna decyzja należy jednak do ministra zdrowia.

Krzysztof Sudoł, dyrektor nowotarskiego szpitala ds. lecznictwa, jest przekonany, że obie placówki, zakopiańska i nowotarska, będą starały się jak najlepiej współpracować, by pacjenci byli zadowoleni. Ale jak twierdzi, trudno będzie w ciągu roku zmienić obszar obsługiwany przez zespoły wyjazdowe poszczególnych szpitali, gdy zawarte są już całoroczne kontrakty z NFZ.

Józef Słowik

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/03/11