O krok od tragedii
19.03.2008
Do zdarzenia doszło wczoraj ok. godz.6 rano na wiadukcie, pod którym przebiega droga z Ustupu na Olczę. Zagrożony był pociąg „Giewont” relacji Zakopane-Częstochowa.
– Dziś w nocy ktoś zadał sobie trud, by pozbierać leżące w pobliżu otoczaki i ułożył je w stertę na środku torów. Dla mnie jest to bardzo dziwna sprawa! –podkreśla naczelnik Jeleń. Pociąg najechał na tę kupę kamieni, z których największy miał średnicę ponad 40 centymetrów, i który uderzył o podwozie składu.
– Pociąg wyjechał zza zakrętu, miał małą prędkość. Maszynista miał też małą widoczność. Pryzmę spostrzegł w ostatniej chwili i zaczął hamowanie – wyjaśnia st. asp. Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik prasowy KPP Zakopane.
To naprawdę cud, jak mówią kolejarze, że skład się nie wykoleił i nie spadł na bardzo ruchliwą zazwyczaj rano zakopiankę. I choć w „Giewoncie” nie podróżowało dużo osób, to jednak mogło dojść do tragedii.
– Na szczęście, skończyło się na stratach związanych z uszkodzeniem pociągu. Między innymi uszkodzony został układ hamulcowy pociągu – mówi naczelnik zakopiańskiej stacji. – Skład musiał więc zostać wyłączony z dalszej eksploatacji.
Sprawą teraz zajmuje się zarówno zakopiańska prokuratura, jak i komisja kolejowa.
– Wstępnie ustalono, że zdarzenie mogło spowodować zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób – twierdzi Monika Kraśnicka-Broś z zakopiańskiej policji. – Sprawcom grozi za to od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Policja ustala, do kogo należały otoczaki, szuka osób, które mogą coś wiedzieć o tych, co wpadli na ten absurdalny pomysł.
– Prowadzimy dochodzenie dwukierunkowo: ustalamy, jakie wystąpiło tu zagrożenie, czy było to zagrożenie dla zdrowia lub życia osób oraz dochodzenie w sprawie uszkodzenia mienia – wyjaśnia „Gazecie Krakowskiej” Zbigniew Lis, prokurator rejonowy w Zakopanem.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/03/19

