Na Podhalu zabrakło juhasów
14.04.2008
Niedawno na przedmieściach Nowego Targu porozwieszano ogłoszenia o treści: „Zatrudnię juhasa i przyuczę do roboty. Niezłe warunki wynagrodzenia, kupię papierosy”.
– To nie żart. Potrzebujemy rąk do pracy. Dobry juhas to teraz prawdziwy skarb. Niestety, musimy ich sobie wzajemnie podkupywać – przyznaje jeden z zakopiańskich baców.
Właściciele stad nie ukrywają, że problem zatrudnienia jest bardzo poważny. Niejeden już pokłócił się ze swoim kolegą, bo ten zaproponował juhasowi większe wynagrodzenie.
Ile może zarobić pomocnik bacy? Miesięcznie średnio 2 tys. zł na rękę. Niektórzy bacowie dorzucają „coś ekstra”: oferują darmowe papierosy albo całą świnię po sezonie wypasowym. Tej praktyki nie spotykano już od lat.
– Nie ma już jak zachęcić ludzi do tego zawodu – mówi Jan Janczy, dyrektor Związku Hodowców Owiec i Kóz w Nowym Targu. – Dawniej juhasi, idąc na bacówki, mieli swoje owce i to ich trzymało. Dzisiaj są zwykłymi pracownikami. Wciągu sezonu potrafią paść u kilku baców. Janczy przyznaje, że młodzi ludzie wolą pracować na budowie. – Tam dostaną sto złotych dziennie. A na bacówce bez prądu i bieżącej wody zarobią najwyżej kilkadziesiąt – mówi z rezygnacją.
Podczas sezonu wypasowego na Podhalu, który trwa od 23 kwietnia do końca września, na hale wychodzi ok. 25 tys. owiec. Do opieki nad nimi potrzeba ok. 80 juhasów. Stadem liczącym 1000 owiec zajmuje się zwykle jeden baca i trzech juhasów.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/14

