Na Podhalu zawrzało: Ślązak piecze moskola
29.04.2008
Tradycyjna kuchnia ma być ostatnią prezentacją Zakopanego przed decyzją władz FIS, kto będzie organizatorem Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym w 2013 roku. Wśród podhalańskich mistrzów kuchni zawrzało. Władze miasta tłumaczą, że takie są m.in. wymogi sponsora.
Pod Tatrami trwają już gorączkowe przygotowania do wyjazdu na decydującą batalię o organizację mistrzostw. Kompletowana jest m.in. delegacja, która pojedzie do stolicy Republiki Południowej Afryki pod koniec maja. I tu zawrzało, bowiem góralską strawę będzie przygotowywał zespół pod kierunkiem Mirosława Drewniaka, rodowitego Ślązaka. To się mieszkańcom Tatr nie spodobało.
– Powinni jechać nasi – podkreśla Zofia Karpiel Bułecka, legendarna specjalistka dobrej kuchni z Zakopanego. – My byśmy tu przygotowali mistrzowski skład i pokazali, jak się gotuje! Nasza kwaśnica powaliłaby na kolana cały kongres FIS. Nie wierzę, aby Ślązoki umiały kwaśnicę uwarzyć jak trzeba. A do tego jeszcze herbatka po góralsku i mistrzostwa byłyby nasze!
Nie możliwe, by pod Tatrami nie było znamienitych kucharzy. Ot, choćby Jan Wojtanek, szef kuchni w zakopiańskiej Karczmie po Zbóju i laureat licznych konkursów i zawodów, a na dodatek rodowity góral. On również uważa, że kulinarna delegacja powinna być spod Tatr.
– Zaskoczyło mnie, że jadą Ślązacy – mówi Wojtanek. – Choć oczywiście znam Mirosława Drewniaka i bardzo go szanuję. Uważam jednak, że górali powinna reprezentować drużyna stąd. Najlepiej byłoby zrobić casting i wybrać po prostu najlepszych. U nas pod Tatrami nie brakuje prawdziwych wirtuozów kuchni. Pokazalibyśmy, na co nas stać.
Wiadomo przecież nie tylko u górali, że do serca delegatów FIS najlepiej trafić przez żołądek i podniebienie. Jednak, jak tłumaczą władze Zakopanego, o składzie delegacji w dużej części decydowali sponsorzy.
– To skomplikowana sprawa – mówi Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. – I nie jest to takie proste, jak się niektórym wydaje. Główną rolę odgrywają tutaj koszty i nie obyło się bez pomocy sponsorów. Jeden z nich finansuje nasz pobyt od strony kulinarnej i to on decyduje, kto pojedzie do Kapsztadu.
– Byłam zła, gdy się o tym dowiedziałam – mówi Maria Gruszkowa z Zakopanego. – Ślązacy będą za nas, górali, gotować?! W głowie się nie mieści, żeby ktoś nasze tradycyjne potrawy przyrządzał podczas takiego ważnego wydarzenia. Niedługo jakiegoś Indianina przebiorą w bukowe portki i powiedzą, że to góral. To uwłacza naszej godności.
Zbójnicką kwaśnicę gotować będą jednak "górale" ze Śląska, choć rzeczywiście lepiej byłoby wziąć rodowitego górala z krwi i kości. Pozostaje mieć nadzieję, że Zakopane nie przegra, jak poprzednio, gdy stolica Tatr starała się o mistrzostwa w 2011 roku. Nie dostała wtedy ani jednego głosu.
Kongres FIS rozpocznie się w Kapsztadzie 25 maja i potrwa do 31 maja. Od 26 do 28 maja każde miasto starające się o mistrzostwa, a więc i Zakopane, będzie mogło zaprezentować się na forum wystawowym. Będą projekcje filmów, prezentacje kultury – i góralskie smakołyki. Na 29 maja zaplanowano ogłoszenie wyników.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/29

