Boże Ciało w Małopolsce: procesje i... szturm na biura turystyczne
23.05.2008
Czy to oznacza, że religijny charakter święta Bożego Ciała zaczyna się zacierać i traktujemy je jako okazję do kolejnego długiego weekendu?
Socjologowie nie mają wątpliwości, że tak właśnie się dzieje. Natomiast duchowni twierdzą, że liczba osób uczestniczących w procesjach Bożego Ciała od lat jest taka sama.
Dane z krakowskich biur turystycznych mówią same za siebie – na kilka dni przed Bożym Ciałem większość kilkudniowych wycieczek w tym terminie była już wykupiona. – Zainteresowanie wycieczkami od czwartku do niedzieli ogromnie wzrosło – mówi Wojciech Baran, szef biura turystycznego „Skarpa” .
– Organizujemy w tym okresie czterodniowe wycieczki integracyjne oraz nastawione na zwiedzanie najważniejszych zabytków i zabawę. Nie rzadko na tego typu imprezy wyjeżdżają w tym czasie całe firmy – dodaje.
Najbardziej oblegane przez turystów miejsca to Lwów, Wilno, Praga, Budapeszt i Wiedeń. Zdarzają się nawet krótkie podróże w bardziej egzotyczne miejsca, jak np. Egipt. Taki wyjazd należy rezerwować z co najmniej dwumiesięcznym wyprzedzeniem. W „Skarpie” na początku tygodnia nie było już żadnych wolnych miejsc na takie wyjazdy. Podobnie było w innych biurach.
W Zakopanem większość miejsc w pensjonatach i kwaterach została zarezerwowana już kilka tygodni temu. Niektórzy rezerwowali pokoje na Boże Ciało na początku maja, podczas pierwszego długiego weekendu.
– U nas nie ma już wolnych miejsc i tak samo jest w większości pensjonatów – mówi Maria Wojnar z willi „Wojnar” w Zakopanem.
Górale nie liczą na powtórkę szaleństwa z początku maja, kiedy pod Tatry przyjechało prawie 300 tys. osób, ale przedstawiciele branży turystycznej szacują, że – korzystając ze święta Bożego Ciała – do Zakopanego przyjechało co najmniej 100 tys. spragnionych wypoczynku ceprów. I to mimo złej pogody. Wczoraj na zakopiańskich Krupówkach było już bardzo tłoczno. Setki przyjezdnych robiły zdjęcia góralom uczestniczących w tradycyjnej procesji.
Psycholog społeczny prof. Zbigniew Nęcki jest przekonany z Uniwersytetu Jagiellońskiego, że z czasem coraz więcej osób będzie wybierać wypoczynek i zwiedzanie zamiast udziału w uroczystościach religijnych. – Laicyzacja Bożego Ciała jest faktem, ale niema się czemu dziwić. W PRL to święto było nie tylko wielką manifestacją uczuć religijnych, ale udział w nim stanowił także protest przeciwko komunistom – mówi prof. Nęcki. – Teraz coraz mniej osób bierze udział w procesjach, bo w Polakach górę wzięła wygoda i chęć odpoczynku. Wykorzystujemy Boże Ciało jako kolejny długi weekend. Wartość religijna tego święta została w niewielu sercach.
Ze słowami prof. Nęckiego zdecydowanie nie zgadza się ks. Czesław Sandecki, organizator procesji Bożego Ciała z Wawelu na krakowski Rynek. Kapłan przypomina, że tradycję, sięgającą w Krakowie XIV w. niełatwo zniszczyć. – Nie zauważyłem, by liczba osób uczestniczących w tym obrzędzie się zmniejszyła – mówi ks. Sandecki. Dodaje, że tradycję respektuje wielu restauratorów, którzy na czas przejścia procesji (ok. godziny) stosują się do prośby księży o uszanowanie religijnego charakteru uroczystości i nie podają alkoholu w kawiarnianych ogródkach. Ks. Sandecki uważa również, że katolik, który chce obchodzić święto religijne, może to zrobić także podczas wycieczki .
Wtóruje mu biskup Tadeusz Pieronek. – Nie ma żadnego kryzysu święta Bożego Ciała. To prawda, że świat się laicyzuje, ale niedługo potem przyjdzie fala powrotu ludzi do religii – mówi. Dodaje, że nie należy się przejmować tymi, którzy nie świętują. – To co, że ktoś w ogródku pije piwo, gdy idzie procesja? Droga krzyżowa też się odbywała pośród bijatyk i zgiełku. To nie jest powód do zgorszenia – kwituje biskup.
Marta Paluch, Przemysław Bolechowski
Kardynał o paradach równości
Kardynał Stanisław Dziwisz w homilii podczas wczorajszej mszy św. na krakowskim Rynku przestrzegał, powołując się na słowa Jana Pawła II, przed zagrożeniami „utraty pamięci i dziedzictwa chrześcijańskiego, któremu towarzyszy swego rodzaju praktyczny agnostycyzm i obojętność religijna”. Jako kolejne zagrożenia podał podjęte przez Parlament Europejski próby liberalizacji prawa do aborcji, rozpad małżeńskich więzi poprzez wyjazdy do pracy za granicę oraz parady „obrażające elementarne poczucie przyzwoitości” – Trudno się nam pogodzić z wydarzeniami, które są obce religijno-kulturowej tradycji Krakowa – mówił metropolita.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/05/23

