Kancelarie odszkodowawcze naciągają poszkodowanych
10.06.2008
A te za usługi każą sobie słono płacić. Bywa, że nalicza na prowizja sięga aż połowy sumy przeznaczonej do wypłaty osobie poszkodowanej w wypadku lub jej rodzinie.
Fora internetowe pełne są historii naciągniętych przez kancelarie. Pietroff z Wałbrzycha (tak przedstawia się na forum) do dziś żałuje, że wkrótce po wypadku zaufał koleżance żony. - Wcisnęła mi czyste blankiety umowy i pełnomocnictwa, a ja dopiero po podpisaniu zorientowałem się, że jej firma za pośrednictwo liczy sobie aż 40 proc. - mówi poszkodowany, do dziś przykuty do wózka inwalidzkiego. Kancelaria potrąciła mu dodatkowo VAT od swej prowizji.
- Zdarza się, że we wnioskach o wypłatę świadczeń kierowanych do ubezpieczycieli kancelarie nie potrafią nawet prawidłowo wyszczególnić roszczeń - podkreśla Krystyna Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych.
Nic dziwnego, skoro zwykle nie zatrudniają one żadnych prawników. Lwia część ich pracowników to akwizytorzy. To oni krążą po szpitalach i przekonują niekiedy pół żywe ofiary wypadków, że tylko ich kancelaria ma szanse na wywalczenie odszkodowania za utratę zdrowia. Czasami potrafią być przy poszkodowanym już kilka godzin po wypadku. Nie byłoby to możliwe bez rozbudowanej sieci płatnych informatorów rekrutowanych spośród pielęgniarek, lekarzy, a nawet policjantów.
- Należne poszkodowanym pieniądze nieraz wpłacamy na konto tego typu firm - przyznaje Elżbieta Turkowska-Tyrluk, prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, który wypłaca świadczenia m.in. wtedy, gdy sprawca szkody nie ma ubezpieczenia OC. Dopiero kancelaria płaci poszkodowanemu, ale wcześniej potrąca swoją prowizję, przy ciężkich wypadkach liczoną już w dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy złotych. Bo np. osoba, która w wyniku wypadku uszkodziła sobie rdzeń kręgowy, może liczyć na odszkodowanie rzędu nawet 300 tys. zł.
Utraty tych niebagatelnych kwot można uniknąć w prosty sposób. - Zakłady ubezpieczeń tak kalkulują wysokość płaconej przez klienta składki, że zawiera ona w sobie kilkunasto procentową prowizję, jaka trafia do agenta ubezpieczeniowego czy brokera. Dlatego jest on zobligowany w przypadku zgłoszenia mu szkody nadać bieg sprawie bez żadnych dodatkowych opłat - mówi Andrzej Maciążek, dyr. PIU. - Poza tym praktycznie we wszystkich firmach ubezpieczeniowych można zgłosić szkodę za pośrednictwem bezpłatnej witryny internetowej lub infolinii - dodaje.
Z pośrednictwa kancelarii warto korzystać tylko wtedy, gdy poszkodowany uważa, że należy mu się wyższe świadczenie niż ubezpieczyciel zamierza mu wypłacić. Ale lepiej, by była to kancelaria prawna, bo taka zatrudnia prawników i… jest tańsza.
PIU i Rzecznik Ubezpieczonych są jednomyślni: działalność kancelarii odszkodowawczych to nic innego jak świadczenie pewnego rodzaju usług ubezpieczeniowych. A te są w Polsce dokładnie uregulowane ustawowo. Osobom nie będącym agentami lub brokerami nie wolno się nimi zajmować. Grożą za to dwa lata więzienia. Ale ani policji, ani prokuratury wydaje się nie interesować fakt, że kancelarie działające bez stosownego zezwolenia łamią prawo. Tymczasem powstają wciąż nowe. Mają o co walczyć. W ubiegłym roku ofiarom wypadków komunikacyjnych wypłacono w Polsce ponad 3,2 mld zł.
Tomasz Dąbrowski
Broń się przed naciągaczami
1. W szpitalu nie podpisuj żadnej umowy cywilnoprawnej z kancelarią.
2. Poinformuj o poniesionej szkodzie zakład ubezpieczeń korzystając z usług agenta lub brokera, którzy pośredniczyli przy zawarciu twojego ubezpieczenia.
3. Zamiast informować brokera możesz bezpośrednio zawiadomić firmę ubezpieczeniową o szkodzie przy pomocy jej witryny internetowej lub infolinii.
4. Zgłoś się do kancelarii prawnej jeśli uważasz, że zakład ubezpieczeń chce ci zapłacić zbyt mało.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/10

