Zakopane — portal z-ne.pl

Nie wolno brać haraczu za świadectwa szkolne

19.06.2008

Nie wolno brać haraczu za świadectwa szkolne

Pieniądze mają wspierać chociażby Fundusz Pomocy Szkole. Niektórzy rodzice jednak głośno protestują przeciwko temu. Nie zgadzają się z takim postępowaniem.

Do naszej redakcji zadzwonił proszący o anonimowość ojciec jednego z uczniów szkoły podstawowej w Ponicach z prośbą o pomoc. Jak mówi, zwłaszcza na wsiach nie powinno się od dzieci pobierać tego rodzaju datków.

– Gdy zbliżał się koniec roku i nauczyciele rozpoczęli wypisywanie świadectw, kazali swoim uczniom poprzynosić z domu po 5 złotych – mówi poniczanin. – Pytam się jakim prawem i dlaczego szkoła, jako instytucja publiczna domaga się tego typu opłat?

Rodzice wskazują, że szkoły przecież utrzymywane są z budżetu państwa. Jak twierdzą nasi rozmówcy, dyrekcja szkoły w Ponicach postawiła swoich uczniów w niezbyt komfortowej sytuacji, bo świadectwo przecież każdy chce mieć .

Gdy tylko rodzice podnieśli raban, szkoła automatycznie zaczęła zwracać pobrane pieniądze. O całej sprawie rodzice uczniów z Ponic poinformowali nowotarską delegaturę Małopolskiego Kuratorium Oświaty.

Stanisław Skawski, dyrektor podstawówki w Ponicach przyznaje, że jedynie nosił się z zamiarem, aby zbierać pieniądze od uczniów. Zaraz po tym, jak interweniowali u niego rodzice ze sprzeciwem, odstąpił od tej zbiórki.

– Nie rozumiem całego zamieszania, bo cenzurkowa opłata miała być z pożytkiem wykorzystana dla szkoły. Jak wiadomo w oświacie się przecież nie przelewa – tłumaczy dyrektor Skawski. – Pięć złotych miało być przeznaczone na zakup materiałów biurowych potrzebnych do druku świadectw. Pieniądze te trafiłyby na konto szkoły, a nie do prywatnej kieszeni.

Pobierania opłat za świadectwo jak się okazuje ma miejsce nie tylko w Ponicach. Z cenzurkowymi opłatami można się spotkać w wielu szkołach na Podhalu. Jak się okazuje, takie działania dyrekcji są niezgodne z prawem, chociaż za świadectwo uczniowie płacą praktycznie już od lat 90.

– To taki niepisany zwyczaj w wielu szkołach – mówi Anna Zdebska, wizytator Małopolskiego Kuratorium Oświaty w Krakowie. – Zawsze podczas wizytacji upominamy dyrektorów, by tego nie robili. Oni z kolei przekonują, że zebrane w ten sposób pieniądze przekazują na Fundusz Pomocy Szkole. I tak byłoby w tym przypadku.

Jak zapewnia Anna Zdebska, nie wyobraża sobie takiej sytuacji, że dziecko jak nie zapłaci tych 5 złotych to nie dostanie świadectwa.

– Taki scenariusz jest po prostu niemożliwy – stanowczo zaznacza Zdebska.

Decyzją dyrekcji w sprawie opłat za świadectwa zaskoczeni są także pracownicy wydziału ekonomiczo-administracyjnego w Urzędzie Miasta w Rabce Zdroju, którzy zajmują się placówkami oświatowymi na terenie miasta. Jak tłumaczą urzędnicy, pierwszy raz słyszą o jakiś opłatach.

– Dziwię się, że rodzice nie poinformowali nas o tym zdarzeniu – mówi Joanna Zapała, zastępca naczelnika wydziału. – Jestem zszokowana tym co się stało.

Fakt, że szkolnictwo jest biedne nie powinien jednak odbijać się na kieszeni zazwyczaj również niebogatych rodziców.

Józef Słowik

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/19