Kraków-Tatry w dwie godziny
25.06.2008
Podhalańscy samorządowcy cieszą się z planów kolei. Mają nadzieję, że żelazna droga odciąży to „zakopiankę”.
Nie wszystkie jednak rozwiązania nowego projektu podobają się góralom. Wskazują na chybione propozycje PKP, jak chociażby plany budowy tunelu pod Turbaczem. Uważają, że takie rozwiązanie jest nie tylko drogie, ale i czasochłonne.
Planowana nowa linia kolejowa w kierunku stolicy Tatr byłaby częścią trasy Kraków-Podłęże-Tymbark-Muszyna. Rozgałęzienie w kierunku Podhala znaleźć się ma w miejscowości Piekiełko. Są szanse, że PKP otrzymają unijne wsparcie na wykonanie prac projektowych, a później może i remontowych, bo cała trasa stanowi integralną część Ogólnoeuropejskiej Sieci Transportowej. Komisja Europejska wymienia to połączenie jako linię wspomagającą sieć kolejową Europy.
– Remont tego połączenia planuje podniesienie standardów konstrukcyjnych, jakości i bezpieczeństwa przewozów na tej trasie – informuje Dorota Szalacha, rzecznik PKP w Krakowie.
– To bardzo dobrze, że PKP myślą o rozbudowie trasy kolejowej. Czas dojazdu trzeba zdecydowanie zmniejszyć, albowiem wtedy więcej ludzi wybierających się w góry porzuci auta na rzecz pociągu – mówi największy orędownik nowej kolei na Podhalu Stanisław Ślimak, wójt Szaflar. Górale liczą na to, że nowa linia skróci czas dojazdu z Zakopanego do Krakowa do dwóch godzin.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/25

