Zakopane — portal z-ne.pl

Oto nowa twarz Janosika

11.08.2008

Oto nowa twarz Janosika

– Wożę ich do Janosika. Zdjęcia mu robią, zagadują. A ja nie wiem, co z tego będzie. Jakaś baba chce z naszego Janosika Słowaka zrobić – zacietrzewia się rumiany baca spod Chochołowa, właściciel bryczki zaprzężonej w dwa rumaki.

Ta baba to Agnieszka Holland. Od ponad dwóch tygodni wraz z córką, 36-letnią Kasią Adamik, również reżyserką, rozpracowuje duszę Jury Janosika, młodzieńca, który na początku XVIII wieku przewodził zbójeckiej bandzie. – Osiłek, którego jedynym zajęciem jest łupienie bogatych i obdarowywanie biednych, zupełnie mnie nie interesuje. Mój Janosik to chłopak pełen rozterek, skrywający w sobie wielką tajemnicę. Poza tym, wedle wszelkich dokumentów, do których dotarła autorka scenariusza Ewa Borusovicova, był Słowakiem – ucina Holland. Tak więc jej zbójnik nie będzie miał wiele wspólnego z Janosikiem, jakiego znamy z 13-odcinkowego serialu Jerzego Passendorfera z 1973 roku. – Nie robię komedii. Chcę opowiedzieć dramatyczną historię człowieka, który już jako piętnastolatek walczył w powstaniu antyhabsburskim Rakoczego, a potem wstąpił do armii austriackiej, widział krew i śmierć. Zdezerterował z wojska, nie wiodło mu się w życiu prywatnym (nie chciała go dziewczyna, w której się zakochał). Postanowił więc odciąć się od świata i paść owce. Nie udało się, bo kumpel Tomasz Uhorczyk odstąpił mu swoją bandę. Więc niejako przez przypadek Janosik został najsłynniejszym środkowoeuropejskim zbójnikiem.

To postać tragiczna – miał zaledwie 25 lat, gdy został skazany na śmierć. Janosik to bohater na miarę Robin Hooda – streszcza reżyserka.

Producenci filmu są przekonani, że pod jej wodzą powstanie fabuła i czteroodcinkowy serial, które rozsławią górala w świecie. – Premiera dopiero we wrześniu 2009 roku, a już cztery europejskie kraje są zainteresowane fabułą – mówi Izabela Wójcik z Apple Film, firmy produkującej „Janosika”. Jest przekonana, że 21 mln zł (to o pięć milionów więcej niż budżet „Katynia”) zainwestowanych w produkcję szybko się zwróci. – Robimy film z rozmachem. Na szczęście możemy kręcić na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, więc nie trzeba budować gór pod Warszawą.

Górale pracują przy produkcji filmu: w „Janosiku” występują ich świnie, krowy, gęsi, psy i jeden kotek. Ich właściciele też świetnie się prezentują przed kamerami – opowiada kierownik produkcji Paweł Bareński. Szybko przerywa, bo uzbrojony po zęby w aparaty fotograficzne tłum turystów właśnie przypuszcza atak na aktorów.

– Największą popularnością cieszy się Michał Żebrowski. Ludzie myślą, że to Janosik, a on gra Turjaga Huncagę, takiego tatrzańskiego Judasza. W drugiej kolejności obiektywy przechodniów celują w kozy, a potem we mnie. Powinniśmy brać po 5 zł od zdjęcia, jak niedźwiedzie na Krupówkach. Przynajmniej Żebrowski – śmieje się Holland i wskazuje na przystojnego faceta. – Vaszko jest u nas jeszcze nieznany. Ale to utalentowany przystojniak. Zobaczyłam go sześć lat temu i od razu wiedziałam, że będzie najlepszym Janosikiem.

Gdy powtarzam słowa Holland 28-letniemu czeskiemu aktorowi Václavowi Jiráckowi, przez ekipę nazywanego zdrobniale Vaszkiem, czerwieni się i odwraca głowę, na której doliczyłam się 14 czarnych warkoczyków. – Część to peruka. Kilka to moje. Specjalnie do tej roli nie obcinałem włosów – wyjawia.

– Dziewczyny na planie są nim oczarowane. Turystki również – mówi jedna z pań z ekipy.

– Ja tu przyjechałem grać, a nie romansować – mówi aktor i pokazuje zabrudzone ręce. – Na początku panie charakteryzatorki brudziły mi je codziennie rano. Po dziesięciu godzinach zdjęć już nie mam siły szorować tej charakteryzacji, więc chodzę spać z rękami Janosika – opowiada, poprawiając peruczkę. – Wydaje mi się, że to był poczciwy facet. Tyle lat zbójował, a nigdy nikogo nie zabił. Po chwili Vaszko wraca na plan. Porządkowi wstrzymują na chwilę ruch turystyczny w dolinie. – Będzie ujęcie – informuje drugi reżyser. – Dziś kręcimy scenę, w której Janosik odwiedza rodzinną wieś Terchowa i rozdaje łupy – dowiadujemy się od Kasi Adamik. Scenografowie wznieśli przy drodze nadpaloną dzwonnicę, a kilka góralskich chatek przysposobili do XVIII-wiecznych realiów. – W pierwszej chacie mieszkają rodzice naszego bohatera – dodaje Adamik. – Janosik wręcza babom korale i srebrne kielichy. – Hajduki jadą! – rozlega się z dzwonnicy. Do wsi wjeżdża konno sześciu żołnierzy. Zbójnicy uciekają w góry, tubylcy do chat. Tylko stado gęsi stoi na środku drogi. – Nie chciały zleźć – tłumaczy baca ubrany w stylizowane łachmany. – Ale ja chyba dobrze zagrałem, co?

Po chwili powtórka ujęcia. – Ale najpierw puśćcie turystów. Wahadłowo. Będzie sprawniej – rozkazuje Holland. I szepce do nas: – Jutro kręcimy przy drodze do Morskiego Oka. Tam to jest dopiero ścisk. Mam nadzieję, odpukać, że tym razem do początku września uda nam się skończyć film. Pięć lat temu musiała przerwać zdjęcia do „Janosika”. Powstało wtedy prawie 40 proc. filmu. Wycofał się producent i nie było pieniędzy na resztę. – Kiedy ponad dwa tygodnie temu przyszłam znowu na plan, aktorzy wyglądali tak, jakby tej długiej przerwy nie było – wspomina i obiecuje, że widzowie też jej nie zauważą.

Magdalena Rigamonti

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/08/11