Latem królowała gołka, nie oscypek
09.09.2008
Do tego roku na zakopiańskich ulicach nie było problemu z kupieniem oscypka. Każde stoisko go oferowało, choć tak naprawdę mało który serek tak nazwany był prawdziwym oscypkiem, czyli w 60 proc. z mleka owczego i w 40 proc. z krowiego. Zdecydowana większość robiona była bowiem z mleka krowiego. Jednak po tym jak sprzedawcy góralskich serków zostali postraszeni wysokimi karami za to, że ich oscypki nie są prawdziwe – większość zaczęła sprzedawać gołki. – Proszę pani, te nasze gołki z krowięcego mleka to jeszcze ten oscypek przegonią, bo turyści je wolą – twierdzi pani Maria handlująca serkami na Krupówkach. – My już się pogodzili, że ten nasz góralski oscypek pójdzie na salony, a nam zostanie gołka. Poza tym gołka jest tańsza i więcej ludzi ją kupuje.
W tym sezonie na wielu ulicznych stoiskach w Zakopanem oscypka turysta nie uświadczył. Tylko niektóre go oferowały. Nic więc dziwnego, że to gołki, pucoki, kary starosty i korbace biły prawdziwe rekordy popularności wśród przyjezdnych. – A mi tam właściwie wszystko jedno, jak się te serki nazywają i z jakiego one mleka. Są ładne, bardzo dobre, no i spod Tatr – śmieje się Małgorzata Lepian z Białegostoku.
Baca Furczoń uważa, że zmiana takiego podejścia to tylko kwestia czasu, bo ludzie coraz częściej zaczynają pytać o prawdziwe oscypki. – Owszem, oscypka w tym roku było mniej na stoiskach niż wyrobów z mleka krowiego, ale to do niego należy przyszłość – prorokuje Furczoń.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/09

