Sezon letni był o wiele gorszy – mówią górale
17.09.2008
Branża turystyczna zaczyna narzekać, że to początek recesji. Górale przypuszczają, że to wszystko przez konflikty i spory toczące się wokół Gubałówki i „zakopianki”.
– Jeżeli dalej będziemy mieli taki dostęp do regionu i takie drogi, możemy liczyć się z tym, że turysta do nas nie dojedzie. I zacznie szukać innych miejsc na wypoczynek – ostrzega starosta Makowski.
Wiceburmistrz Zakopanego Jan Gąsienica-Walczak widzi kilka przyczyn gorszego sezonu.
– Zadziałał czynnik ekonomiczny – podkreśla Walczak. – Poza tym Europa jest już dla nas otwarta. Turyści jadą tam, gdzie chcą, niekoniecznie pod Tatry. Z tego, co wiem, wiele osób tylko przejechało przez nasze Podhale w drodze na Słowację lub Austrię.
Burmistrz dodaje, że nie bez znaczenia dla ruchu turystycznego pozostają konflikty, np. te wokół zakopianki czy Gubałówki.
– Żaden konflikt, niestety, nie przyciąga turystów. Wolą miejsca na wypoczynek, gdzie jest spokojnie – tłumaczy Walczak. – Nasze społeczeństwo, okazuje się, jest na to czułe, wystarczy poczytać w internecie, co piszą o tych konfliktach internauci...
Andrzej Kawecki, dyrektor zakopiańskiego biura promocji, uważa, że nie ma co demonizować.
– Z moich informacji wynika, że w Zakopanem sezon nie był najgorszy – twierdzi. – Może w regionie było gorzej, bo turyści zaczynają kalkulować. Wolą zapłacić za pokój w Zakopanem więcej, niż wydać mniej na obrzeżach i dojeżdżać do Zakopanego.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/17

