Zimą tylko śmigłowiec dotrze do Dudkówki
20.10.2008
Dudkówka to niewielki przysiółek leżący na granicy gmin Poronin, Kościelisko i Czarny Dunajec. Znajduje się tam 7 domów, gdzie mieszkają 22 osoby. Jedyna droga prowadząca do tego przysiółka prowadzi z Butorowego Wierchu przez Słodyczki. Problem w tym, że 3-kilometrowa droga wygląda jak szlak w Tatrach. Nie przejedzie nią żaden samochód, jedynie ciągnik.
– Pół biedy, gdy jest lato. Gorzej, gdy przyjdzie zima i wszystko zasypie śnieg – mówi Antonina Styrczula, mieszkanka Dudkówki.
Życie na takim odludziu, chociaż widoki są przepiękne, nie jest łatwe. Wszędzie trzeba chodzić na nogach. Nawet poczta rzadko tam dociera. Listy odbierają dzieci, gdy są w szkole w Nowym Bystrem.
– Nie dojedzie do nas ani pogotowie, ani straż pożarna – mówi Teresa Pabin, która codzienne chodzi piechotą do pracy w Dzianiszu. – Gdy ostatnio moja mama była chora, przyjechali po nią terenowym samochodem ratownicy TOPR. W zimie zaś to zostaje jedynie śmigłowiec.
Jak wspominają mieszkańcy Dudkówki, takie odludzie nie jest bezpieczne. W 1998 roku doszło do pożaru jednego z domów w tym przysiółku. Spaliło się doszczętnie wszystko, bo straż pożarna nie była w stanie dostać się do wioski. Według zarówno pogotowia ratunkowego, jak i strażaków, którzy w 2004 roku na wniosek mieszkańców dokonali oceny drogi, dojazd do budynków jest niemożliwy.
– Co jakiś czas chodzimy do gminy i prosimy, żeby nam jakoś pomogła. Wiemy, że gmina nie ma za dużo pieniędzy, ale nawet kilka ciężarówek kamieni, które nam przywieziono rok temu, i tak polepsza sytuację – mówią mieszkańcy.
Władze Poronina wiedzą o utrudnieniach, bo kilka razy były u mieszkańców Dudkówki i widziały na własne oczy drogę. – Problem w tym, że najpierw remontowane są drogi, na których jest największe natężenie ruchu – informuje Bronisław Stoch, wójt Poronina. Jak dodaje, gmina będzie chciała utwardzić tę drogę, co może kosztować ok. 200 tys. zł.
– Jeśli się uda, zrobimy to w przyszłym roku. Chodzi mi o większą inwestycję, a nie zakup 20 aut żwiru – zaznacza.
Szczytem marzeń byłaby droga asfaltowa. To jednak wydatek rzędu 3 mln zł. – Być może za kilka lat to zrealizujemy – zapowiada wójt Stoch.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/10/20

