W Dzianiszu robotnicy uczcili narodowe święto ubijaniem drogi łopatami
12.11.2008
Na drodze pojawiły się m.in. ciężarówki, które dowoziły tzw. tłuczeń. Ciężki spychacz rozsypywał go na drodze i ubijał. Poprawki robotnicy wykonywali łopatami. Drogowcy pytani, czy można pracować w narodowe święto, nie tracili rezonu. Mieszkańcy są jednak oburzeni. Podkreślają, że roboty drogowe są głośne, uciążliwe i po prostu przeszkadzają w świętowaniu. Można było poczekać z nimi ten jeden dzień.
– To jest skandal! – mówi Wojciech Biernacki z Dzianisza. – Mój dziadek brał udział w powstaniu wielkopolskim i walczył w czasie wojny na Wołyniu, abyśmy my dziś mogli świętować niepodległość. I tak się dziś świętuje?
Zaskoczenia nie kryje sołtys Dzianisza Mieczysław Dzierżęga. – Nie mogli poczekać do jutra? Dla mnie coś takiego to wstyd. Próbowaliśmy robotnikom zwrócić uwagę, ale jeszcze się nam oberwało od przewodniczącego rady gminy, który przyszedł na miejsce, że coś się nam nie podoba – mówi Dzierżęga.
Władze gminy Kościelisko tłumaczą, że firma musiała w tym dniu pracować. – Zapowiadają deszcze i śnieg, i trzeba się spieszyć – mówi Władysław Długosz, przewodniczący rady gminy. – Ci mieszkańcy, którzy są teraz tak oburzeni, sami wcześniej walczyli o to, żeby coś z tą drogą zrobić. Kiedy znaleźliśmy chwilę i zaczęliśmy prace, też im to nie odpowiada.
Mieszkańcy zapowiadają, że będą walczyć o odwołanie Długosza z funkcji. – Jak nie rozumie, że to święto, nie powinien przewodniczyć radzie gminy – mówi Biernacki.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/11/12

