Nawet Słowacy szukają zaginionych Olgi i Jakuba, studentów z Krakowa
01.12.2008
Mają po 21 lat, oboje pochodzą z Gdańska, mieszkają na kwaterze w Krakowie. Olga jest studentką dziennikarstwa jednej z uczelni w Gdańsku i jednocześnie II roku archeologii na UJ. Jakub studiuje elektronikę na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. – Byli parą od dwóch lat, świata poza sobą nie widzieli – wyznaje Mirosław Witczak, ojciec Olgi.
W piątek 21 listopada wyjechali z Krakowa w stronę Zakopanego, mówiąc rodzinie i bliskim, że wrócą do Krakowa, na uczelnię w poniedziałek, 24 listopada. Gdy tak się nie stało, rodzina studentów zawiadomiła policję, a ta wszczęła poszukiwania. Poinformowano TOPR, ale do akcji ruszyła najpierw słowacka Horska Służba, bowiem wszelkie tropy wskazywały, że młodzi udali się na Słowację.
– Słowacy przeszukali już rejon szlaku z Jaworowej Doliny w stronę Lodowej Przełęczy – mówi Edward Lichota, zastępca naczelnika TOPR. To szlak turystyczny, ale wysokogórski, w sporej części w stromym terenie, a przy obecnej pogodzie i zalegającym w górach śniegu teren naprawdę trudny. Można go porównać do podejścia na Zawrat.
Jak mówi Witczak, wiadomo na pewno, że studenci dotarli do Zakopanego, a potem wyruszyli na Słowację. Młodzi do ostatniej chwili nie byli zdecydowani, dokąd dokładnie pójdą w trasę. Zastanawiali się nad jednym ze szlaków w Wysokich Tatrach, Małą Fatrą i Słoweńskim Rajem.
– Niestety do tej pory nie mamy żadnych informacji, gdzie się udali – przyznaje Witczak. Policja próbowała ustalić miejsce pobytu zaginionych poprzez namierzenie ich telefonu komórkowego. Ostatnie logowanie zanotowały stacje w Zakopanem o godzinie 21.24. Stąd i hipoteza, że młodzi piątkową noc mogli spędzić w mieście i dopiero w sobotę rano jakimś środkiem transportu udali się na Słowację.
– Być może właścicielom miejsca noclegowego powiedzieli, gdzie się dalej wybierają – mówi Mirosław Witczak. Snuje przypuszczenia, że może tym ludziom wiadomo, jakim środkiem transportu jechali za granicę i w ten sposób uda się określić, w którym miejscu mogli zaginąć. To bardzo ważne, bo obecnie poszukiwania prowadzone są po omacku i tak naprawdę nie ma rzetelnych informacji, gdzie dziewczyna i jej chłopak mogli się udać.
– Wiemy, że mieli wrócić do Krakowa, bo mieli tam zajęcia na uczelni – twierdzi Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik zakopiańskiej policji. Funkcjonariusze są w stałym kontakcie z policją słowacką i prowadzą intensywne poszukiwanie pary studentów. Rodzice zaginionych podkreślają, że mieli z dziećmi bardzo dobry kontakt i co kilka dni do siebie dzwonili. Nie ma więc mowy o tym, aby młodzi gdzieś wyjechali, nie informując o tym bliskich.
– Rozmawiałem z córką na dzień przed wyjazdem – mówi Witczak. Wtedy mówiła o planach wspólnego wypadu z Jakubem na Słowację. – Odradzałem im to i radziłem, aby wybrali się do Murowańca na Hali Gąsienicowej lub nawet ograniczyli się do Zakopanego. Nie ma takiej możliwości, aby zapomnieli się z nami skontaktować – zapewnia ojciec.
Wszelkie informacje o zaginionych należy kierować pod numer 0512 673 193 lub do komendy policji.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/01

