Zdecydowanie nie chcą czterech pasów
11.12.2008
– Dzielić ona będzie Podhale na dwie części i utrudni lokalną komunikację, a tego nie chcemy – argumentuje swoją decyzję zarząd Związku Podhalan.
Bardziej atrakcyjny wydaje im się tzw. projekt promienisty. Według związkowców bardzo często decyzje w sprawie zakopianki zapadały bez konsultacji ze społecznością, nie uwzględniając ich argumentów. Podhalanie popierają samą idee przebudowy drogi do stolicy Tatr, ale nie w formie jaką proponuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Na ostatnim posiedzeniu zarządu głównego ZP, Jan Hamerski, wiceprezes związku a jednocześnie radny wojewódzki, przedstawił założenia lokalizacyjne podhalańsko-tatrzańskiego układu komunikacyjnego. W tej koncepcji przygotowanej na zlecenia Zarządu Województwa Małopolskiego jest kilka planów na rozwiązanie problemów drogowych całego Podtatrza.
– Uważamy, że powinno się iść w kierunku rozproszenia ruchu na odcinku od Nowego Targu do Zakopanego – mówi Hamerski. – W tym wypadku są przedstawione dwa warianty. Jeden z nich to tzw. model pętlowy, który działałby w oparciu o istniejące drogi wojewódzkie i krajowe. Innym bardzo dobrym rozwiązaniem jest wariant promienisty, bazujący również na istniejących drogach.
Głównym argumentem, który przemawia do działaczy związkowych jest to, że w takim wypadku nie potrzebne będą wysiedlenia i wyburzenia. Jak zaznaczają górale, pod względem obsługi turystycznej to rozwiązanie jest dobre, bo rozłoży ruch turystyczny na całym Podhalu, a nie będzie go kumulowało w samym Zakopanem.
– Wielu turystów mieszka w okolicznych miejscowościach wokół Nowego Targu – tłumaczy Hamerski. – Do stolicy Tatr przemieszczają się jedynie na jeden lub dwa dni.
Związek Podhalan, liczący ok. 7 tys. członków, po raz pierwszy zabrał głos w sprawie przebudowy zakopianki. Chociaż to znaczna organizacja, to jednak jej opinia nie wiele zdziała. Może jedynie posłużyć jako opinia społeczeństwa.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/11

