Coraz mniej śnieżnych i mroźnych, długich zim
19.12.2008
Eksperci nie mają wątpliwości: wszystko przez ocieplenie klimatu. Prognozy pogody na święta są jednak optymistyczne: w poniedziałek ma się ochładzać, a w Boże Narodzenie powinien spaść śnieg.
– Mamy coraz mniej mroźnych, śnieżnych zim – przyznaje prof. Janina Trepińska z Zakładu Klimatologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Zamiast trzaskającego mrozu, są dodatnie temperatury. Pada deszcz albo deszcz ze śniegiem.
Sprawdziliśmy, jak wyglądał 18 grudnia w ciągu ostatnich 12 lat. Pomiary temperatury dokonywane na stacji meteorologicznej Kraków-Balice pokazują, że było ciepło. W latach 1997-2007 aż przez sześć dni z datą 18 grudnia średnia dobowa temperatura była dodatnia. Wczoraj było sporo powyżej zera – średnia temperatura z całego dnia wyniosła ok. +3,5 stopnia Celsjusza, a maksymalna – +4,4. Najcieplej w ciągu ostatnich 12 lat było 18 grudnia 1998 r., kiedy termometry na stacji meteorologicznej pokazały +9,2 stopnia Celsjusza. Najzimniej w 1997 r.: -12,8 stopnia.
Według prof. Trepińskiej, przewaga dodatnich temperatur w ciągu tych 12 lat świadczy o tym, że ocieplenie klimatu nadal trwa. – Oczywiście nie wnioskujemy, że klimat się ociepla tylko na podstawie tych ostatnich lat – mówi. – Ale to dobry przykład. Eksperci podkreślają, że 100 lat temu też bywały ciepłe zimy, ale zdecydowanie rzadziej.
– Przeważnie mróz utrzymywał się zimą przez ponad dwa miesiące – mówi prof. Trepińska. – Obecnie, gdy jest miesiąc ujemnych temperatur, wszyscy myślą, że jest wyjątkowo surowa zima – dodaje.
Miłośnicy białego szaleństwa znawcami klimatu nie są, ale nie mają wątpliwości, że jak na grudzień jest zdecydowanie zbyt ciepło. – Przydałby się mróz – mówi 42-letni Dariusz Soboń z Krakowa. – Chętnie wybrałbym się na narty, ale śniegu jak na lekarstwo. Mam nadzieję, że sypnie jak najszybciej.
Górale również zauważają, że tatrzańskie zimy już nie takie jak kiedyś. – Jeszcze kilkanaście lat temu bywały ostre i mroźne, a teraz coraz cieplej – mówi Katarzyna Strama ze stacji narciarskiej na Nosalu.
Pani Katarzyna twierdzi, że zmiany w klimacie widać po tym, jak działają stoki narciarskie. – Kiedyś zaczynało się jeździć już od początku listopada – zaznacza. – Teraz na Podhalu większość stoków nie działa, bo nie ma śniegu, a temperatura w ciągu dnia oscyluje w granicach 4-5 stopni powyżej zera. Na dodatek pada deszcz – skarży się.
W całej Małopolsce działa obecnie tylko pięć stacji narciarskich: Witów-Ski, Małe Ciche, Bania w Białce Tatrzańskiej, Turnia w BukowinieTatrzańskiej, Czorsztyn-Ski i Jaworzyna w Krynicy. Wszystkie są sztucznie naśnieżane. Nie działają stacje na Kasprowym Wierchu, mimo że już dwa dni temu specjalna komisja złożona z przedstawicieli TOPR i Polskich Kolei Linowych dopuściła Kocioł Gąsienicowy dla narciarzy.
Ciepło jest nie tylko w górach, ale i w całej Małopolsce. Kraków wygląda, jakby panował nieustanny listopad. Mimo jesiennej aury górale nie tracą nadziei, że przyjdzie wreszcie prawdziwa zima.
– Nie ma się co martwić – w poniedziałek zacznie się ochłodzenie – zapowiada Józef Staszel z Nowego Targu. – Święta będą zimowe – zapewnia. Staszel zdradza, skąd wie, że na śnieg można liczyć. – Hoduję pszczoły i obserwuję je dokładnie – mówi. – One wiedzą, że zbliża się zima.
Synoptycy potwierdzają, że na święta ma nadejść zima. Według prognozy długoterminowej dla Polski południowej, w Wigilię możemy się spodziewać temperatury 0 stopni Celsjusza i opadów śniegu. W pierwszy i drugi dzień świąt śnieg nadal będzie padać i zrobi się nieco zimniej – będzie minus dwa stopnie, w nocy do minus pięciu.
Współpraca: Łukasz Bobek, Józef Słowik
Edyta Tkacz
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/19

