Zakopane — portal z-ne.pl

Tylko wiatr hula na dawnych przejściach granicznych

20.12.2008

Tylko wiatr hula na dawnych przejściach granicznych

Pogranicznicy w ciężkich wojskowych kurtkach grzeją się w służbowej terenówce. Wysiadają co chwila i wypatrują przez lornetkę liniowego autobusu z Nicei do Krakowa.

– Czekamy tylko na niego – mówi jeden z nich. – Chcemy sprawdzić, czy nie podróżują nim osoby poszukiwane – wyjaśnia.

Odkąd Straż Graniczna nie musi już wystawać na przejściach, jej działania wyglądają zupełnie inaczej. Ta formacja najbardziej zyskała na akcesie Polski do układu z Schengen. Pogranicznicy, którzy wcześniej byli zajęci obsługą ruchu osobowego na przejściach granicznych, teraz przeprowadzają tylko wyrywkowe kontrole. Zdaniem majora Marka Jarosińskiego, rzecznika prasowego karpackiego oddziału Straży Granicznej, takie działania są dużo skuteczniejsze.

– Często ujawniamy przestępstwa przemytnicze w głębi Polski, nawet dość daleko od granicy – mówi major Jarosiński. Mieszkańcy pogranicza twierdzą, że przystąpienie Polski do układu z Schengen nie spowodowało rewolucji w ich życiu. – Na pewno plusem jest brak kolejek do granicy – mówi Józef Talapka z leżącej tuż przy granicy ze Słowacją Jabłonki.

Podobnie skutki układu z Schengen oceniają nasi południowi sąsiedzi. Miro Slovak, mieszkaniec leżącej po słowackiej stronie Trsteny, uśmiecha się szeroko. – To faktycznie duże ułatwienie, ruch jest płynny – mówi Slovak. – Poza tym nikt nie może dzisiaj podejść do mojego samochodu i zapytać, co mam w bagażniku. „A co ci do tego?” – tak mu odpowiem.

Anna Zbojova, która prowadzi sklep w Vitanovej, i jej syn Marek, pomagający jej w interesie, twierdzą, że po wejściu obu krajów do Schengen niewiele się zmieniło. Na ten temat zdanie ma też wyrobione Ryszard Bajo, Słowak, który niedawno otworzył sklep z alkoholem przy dawnym przejściu granicznym w Chyżnem. Całkiem nieźle mówi po polsku. Błyskawicznie przelicza korony na złotówki czy euro. Palce szybko przeskakują po klawiszach kalkulatora.

– Schengen? – odrywa się od swoich obliczeń i pyta zdziwiony. – Co z tego, że celnicy nie stoją na granicy? Teraz ustawiają się tuż za nią. Przetrząsają ciężarówki i autobusy. Wasi to nawet osobówki potrafią zatrzymać. Według mnie nic się zmieniło, bo klienci jak kupowali, tak kupują. Może tylko troszkę mniej ostatnio. Pewnie dlatego, że złotówka osłabła – wyrokuje i łobuzersko przechyla czapkę z daszkiem na bok.

Jego zdaniem, Schengen nic nie zmieniło – dzisiaj po prostu samochody nie muszą się zatrzymywać na przejściu. Co ma być w budynkach służących dawniej celnikom w Chyżnem, Bajo nie wie. I – jak szczerze wyznaje – niewiele go to obchodzi.

Budynki pograniczników w Chyżnem leżą po słowackiej stronie. Podobnie jest na byłym przejściu granicznym Chochołów – Sucha Hora. Wyglądają jak opuszczona przed co najmniej dziesięciu laty stacja benzynowa. Szyby pokryte są kurzem, a wszystko dookoła rdzą.

– Sam tutaj jestem – mówi 18-letni Rafał, który akurat sprząta wnętrze budynku. Dorabia, dojeżdżając codziennie 30 kilometrów na rowerze – Co tu ma być, nie wiem. Ja tu tylko dziury w ścianie łatam – mówi. W dokładnie takim samym stanie są budynki po polskiej stronie granicy. Leżą odłogiem i marnieją, bo władze nie mają żadnego pomysłu na ich sensowne wykorzystanie. Przed przystąpieniem do strefy Schengen za polskie budynki na słowackiej granicy odpowiadał wojewoda małopolski.

– Obecnie wojewoda nie zarządza żadnym z tych budynków – tłumaczy Małgorzata Woźniak, rzecznika prasowa wojewody. – W ciągu roku przekazał wszystkie budynki samorządom lub lokalnym władzom niższego szczebla. Przejście w Łysej Polanie dostał w spadku po pogranicznikach Tatrzański Park Narodowy. W budynku po pogranicznikach w Szlachtowej miał powstać oddział Muzeum Pienińskiego, jednak na razie do tego nie doszło. Nie wypaliły również plany utworzenia centrum informacji turystycznej w Winiarczykówce na Orawie. Na pozostałych przejściach też niewiele się dzieje. Być może zostaną wynajęte pod sklepiki. Jeden działa już w Muszynce.

– Niespecjalnie mnie interesuje, co się z tymi budynkami stanie – mówi tuż przy dawnym przejściu w Chyżnem Łukasz Kucharski z Wrocławia. – Cieszy mnie, że mogę wjechać na narty, nie zatrzymując się na granicy – dodaje.

Piotr Odorczuk

Układ z Schengen a sprawa polska

Schengen to małe miasteczko w Luksemburgu, w którym mieszka ok. 400 osób. 14 czerwca 1985 roku kraje Beneluksu, Francja i RFN podpisały tam umowę mającą na celu ułatwienie ich obywatelom przekraczanie granicy. Od tego czasu do układu przystąpiły 22 kraje należące do Unii Europejskiej oraz Szwajcaria. Umowa o bezwizowym ruchu wewnątrz państw, które podpisały układ z Schengen, dotyczy nie tylko ich obywateli, ale wszystkich podróżujących i przekraczających granice wewnątrz strefy Schengen, niezależnie od narodowości czy obywatelstwa. Polska przystąpiła do Schengen w zeszłym roku. 21 grudnia 2007 r. zdemontowano szlabany oddzielające Polskę od Słowacji, Niemiec, Czech i Litwy. W Małopolsce, gdzie jest 16 drogowych przejść ze Słowacją, większość budynków granicznych stoi pusta.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/20