Jest sezon na połamańców
02.01.2009
To więcej niż rok temu w szczycie sezonu, czyli w ferie. Jak tak dalej pójdzie, to i ten sezon zimowy, podobnie jak poprzedni, może przynieść nam niechlubny rekord, jeśli chodzi o liczbę połamańców. Niestety, jak mówią właściciele stacji, sami nie są w stanie nic tu poradzić. Co mogą, to robią, ale to za mało.
– Konieczne są uregulowania prawne – podkreśla Tomasz Paturej, prezes ośrodka narciarskiego na Kotelnicy w Białce Tatrzańskiej. – Tymczasem Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, by zaradzić pogarszającej się z roku na rok sytuacji na stokach, wysyła... ośmiu policjantów, którzy będą patrolować najbardziej newralgiczne trasy, ale tylko w czasie ferii.
– Policjanci, w sumie trzy lub cztery 2-osobowe patrole, zaczną dyżury na stokach, między innymi na Polanie Szymoszkowej, pod Nosalem, w Małym Cichem, Bukowinie i Białce w połowie stycznia – wyjaśnia st. asp. Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik prasowy KPP Zakopane. – Ich działania mają charakter prewencyjny, policjanci nie karzą, ale pouczają. Sama ich obecność sprawia, że na stoku jest spokojniej. Ale też poskramiają tych brawurowo jeżdżących. Ciągle bowiem największym grzechem narciarzy i snowboardzistów jest brawura i znaczne przecenianie swoich możliwości. Często też alkohol.
Właściciele stacji narciarskich twierdzą, że policyjne patrole to za mało, by ukrócić samowolę na stokach. – To tylko doraźne rozwiązanie, a tu trzeba ustawowo, odpowiednimi przepisami problem rozwiązać, na przykład żeby nie tylko policja mogła interweniować, gdy dzieje się coś złego na stoku – mówi prezes Paturej. Niestety, poza nimi inne służby, np. TOPR nie mają żadnych uprawnień.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/02

