Zakopane — portal z-ne.pl

Mają organizatora fikcyjnych sylwestrów w Zakopanem

22.01.2009

Mają organizatora fikcyjnych sylwestrów w Zakopanem

„Polska Gazeta Krakowska” ustaliła, że Daniel S. jest też zamieszany w oszustwa, które poszły na konto Piotra C., 26-latka zatrzymanego 6 stycznia na lotnisku w Balicach. S. ma 31 lat, z zawodu jest informatykiem. Mieszka w Krakowie. Według policji, przestępczą działalnością para się od kilku lat. Ścigany był pięcioma listami gończymi i europejskim nakazem zatrzymania, a na swoim koncie ma setki, jeśli nie tysiące oszustw w całej Polsce.

Specjalna grupa funkcjonariuszy z małopolskiej komendy policji ścigała go od kilku miesięcy. Nie było łatwo. Mężczyzna, informatyk, robił wszystko, aby nie dać się złapać. Przedstawiał się wieloma nazwiskami. Samo ustalenie, że chodzi o jedną i tę samą osobę zajęło policji dużo czasu.

W krakowskim mieszkaniu, które wynajmował Daniel S., znaleziono dziesiątki różnego rodzaju dokumentów i dowodów osobistych, praw jazdy i paszportów. A także kilkadziesiąt telefonów komórkowych i tyle samo kart telefonicznych.

– Mężczyzna przyznał się, że żył w ten sposób od siedmiu lat – mówi Dariusz Nowak, rzecznik prasowy małopolskiej policji. – W przeszłości był już notowany za oszustwa.

O jednych z ostatnich pomysłów Daniela S. usłyszała cała Polska. To on wymyślił, jak naciągać turystów chętnych na sylwestrowe imprezy w Zakopanem. W październiku 2008 w gazetach i w internecie zaczęły się pojawiać oferty spędzenia fantastycznej nocy sylwestrowej w Zakopanem. Oszust zachęcał klientów wspaniałymi atrakcjami. Stawiał tylko jeden warunek: wpłatę zaliczki w wysokości od 500 do 1200 złotych. Chętnych nie brakowało. Dotychczas na komisariaty w całej Polsce zgłosiło się ponad 40 oszukanych, którzy wpłacili pieniądze na podane przez niego konta. Dla uwiarygodnienia swojej oferty podał adres jednego z faktycznie istniejących pensjonatów w Zakopanem. – Ten oszust narobił nam nie lada kłopotu tej zimy – przyznaje Stanisława Kożuch, właścicielka pensjonatu Stasieńka na Pardałówce. – Ludzie do nas przyjeżdżali i mieli pretensje, bo myśleli, że to my jesteśmy oszustami – dodaje zdenerwowana kobieta.

Policja nadal nie ma pełnych danych, ilu ludzi Daniel S. oszukał, oferując sprowadzenie samochodu. Dawał ogłoszenia, w których obiecywał, że przywiezie z Niemiec dobry, niedrogi samochód. Przy okazji oferował załatwienie wszelkich formalności, jak opłaty celne i rejestracja auta w Polsce. Wcześniej jednak klient musiał wpłacić na jego konto zaliczkę w wysokości od 2 do 4 tys. zł.

Takimi samymi metodami posługiwał się też zatrzymany dwa tygodnie temu Piotr C. Był poszukiwany przez 70 prokuratur w całym kraju i podejrzany o branie zaliczek na fikcyjne auta. I on, i Daniel S. pochodzą z Nowego Sącza i znają się. Maria C., matka Piotra, powiedziała reporterce „Polski Gazety Krakowskiej”, że to właśnie Daniel S. wplątał jej syna w nielegalne interesy. Wczoraj małopolska policja oficjalnie nie łączyła jednak tych dwóch osób. Na trop Daniela S. trafiła po długim śledztwie, sprawdzając transakcje bankomatowe z kont przypisywanych zatrzymanemu.

Jednak Sławomir Mielniczuk, rzecznik kieleckiej prokuratury, która prowadzi sprawę Piotra C., nie zaprzecza, że w oskarżeniach matki Piotra, że to Daniel S. był mózgiem oszustw, a jej syn wręcz jego ofiarą, może być szczypta prawdy. – Podczas przesłuchania Piotr C. nie przyznał się do winy. Podał jednak pewne fakty na swoją obronę i nie możemy wykluczyć, że osoba, na której temat składał wyjaśnienia, i zatrzymany w Krakowie mężczyzna to ta sama osoba – mówi.

Danielowi S. krakowska prokuratura postawiła zarzut dokonywania oszustw. Grozi mu osiem lat więzienia.

Współpraca Łukasz Bobek, Rafał Kamieński

Małgorzata Gleń

Jak nie dać się oszukać

Zdrowy rozsądek i sprawdzanie danych oferującego usługi pomogą zapewnić sobie bezpieczeństwo finansowe. Szczególną ostrożność należy zachować, kupując w internecie.

  • Nie należy prowadzić interesów ani wysyłać pieniędzy komuś, kogo nie można sprawdzić lub nie budzi on zaufania.
  • Przed transakcją trzeba ustalić i potwierdzić dane kontaktowe, adres korespondencyjny, numery telefonów i inne dostępne informacje. Lepiej zrezygnować z transakcji, gdy powyższych danych nie da się potwierdzić.
  • Należy unikać kupowania na aukcjach internetowych – przedmiotów kolekcjonerskich i jedynych w swoim rodzaju czy też przedmiotów po wyjątkowo atrakcyjnej cenie, jeśli nie można wcześniej sprawdzić, czy oferta na pewno jest prawdziwa.
  • Nie wolno wysyłać gotówki ani wpłacać pieniędzy na konto, gdy nie jesteśmy pewni, że zamówiony towar do nas dotrze.
  • W przypadku odpowiadania na oferty bardzo atrakcyjne albo oferujące łatwe wzbogacenie się należy się kierować zdrowym rozsądkiem. Jeśli oferta wydaje się zbyt dobra, aby mogła być prawdziwa, jest to prawdopodobnie oszustwo.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/22