Zakopane — portal z-ne.pl

Abecadło dla cepra

13.02.2009

Abecadło dla cepra

Antałówka – kiedyś był tu skromny basen z ciepłą wodą, teraz aquapark, okazały, ale paskudny. Nie wiadomo, dlaczego z kilku projektów, z których jeden był sympatycznie regionalny, inny przypominał chińską pagodę, wybrano najbrzydszy, wiochę totalną. Coś się góralom w gustach poprzestawiało.

Byrcyn, Gąsienica Wojciech – pierwszy w Wolnej Polsce dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ponoć cichy na pozór „doktór od koziceki świstacków” został wysunięty na to stanowisko przez zakopiański „układ”, bo wydawało się, że będzie mu bardziej uległy niż inni kandydaci. Tymczasem „Wojtuś” pokazał góralski charakter, blokując szalone plany wyciągowego lobby, w rodzaju np. prywatyzacji Kasprowego Wierchu, a wreszcie grodząc przed narciarzami własną działkę na Gubałówce. Syn góralskiego poety Stanisława, wnuk słynnego przewodnika, też Stanisława, zwanego „Kumoterkiem” (p. Lenin Włodzimierz I.).

Curuś, Bachleda Adam – według powszechnej opinii, najprzystojniejszy z dotychczasowych burmistrzów Zakopanego (urząd ten piastował w latach 1995–2001). Wypłynął jako organizator zimowej Uniwersjady w Zakopanem w r. 1993. Nie wystarczyło to jednak do przekonania MKOl, że powinien także zorganizować zimową Olimpiadę 2006. Biznesmen. Zawistni wypominają mu, że zaczynał jako sprzedawca okularów, zanim wzbogacił się na handlu nieruchomościami. Od r. 1993 jest nieprzerwanie lokatorem listy najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”. Jest także mistrzem autopromocji. Cały świat obiegło zdjęcie, jak w góralskim kożuszku klęczał przed papieżem Janem Pawłem II. Na stronie internetowej Grupy Inwestycyjnej Bachleda napisał o sobie, nie kryjąc niczego: „Adam Bachleda Curuś stworzył i zarządzał wieloma firmami, gdzie osiągał same sukcesy”.

De With, Helena – ulubiona przez licealistów bohaterka lektury pt. „Popioły” Stefana Żeromskiego, przywódcy Republiki Zakopiańskiej. Połączona grzesznym uczuciem z Rafałem Olbromskim, udała się z nim na wycieczkę w Tatry i zamieszkała w skalnej pieczarze, gdzie „rozkosz była na usługach miłości”. Źle się to skończyło, bo napadli ich zbójcy w „portkach czerwonych, cyfrowanych bogato”, jego związali, a z nią się zabawili, aż bidula „półnaga, skrwawiona, jednym susem skoczyła (…) w przepaść”. Jakże cenna przestroga przed biwakowaniem w Tatrach na dziko.

Europejska – Krupówki 37. Kultowy lokal lat 60. i 70., który oparł się dziejowym zawieruchom, a nawet zakusom rekinów biznesu. Jego atrakcją są dansingi i solista Rysiek, który nie zna żadnego obcego języka, a śpiewa we wszystkich.

Foluszowy Potok – kiedyś główny ściek Zakopanego, płynący wzdłuż Krupówek, ostatnio jakby mniej cuchnący. Przed 10 laty zbudowano na nim „oczko wodne”, zwane także „wytryskiem Curusia”.

Giewont – jaki jest, każdy widzi. Według legendy, śpią w nim rycerze, którzy powstaną, kiedy kraj będzie w potrzebie. Jakoś nie wstają. Widać prawdziwa potrzeba jeszcze nie nadeszła.

Hamaryka – drugie Podhale, choć nie tak ładne.

Izba wytrzeźwień – instytucja pożytku publicznego, której wciąż na Podhalu nie ma. Gminy nie mogą dojść do porozumienia, czy ją umieścić w Nowym Targu, czy w Zakopanem i kto ma za to płacić. Prędzej górale przestaną pić niż się dogadają.

Janosik – rabował bogatym, a rozdawał biednym. Choć Podhalanie bardzo tego bohatera wielbią, sami zdzierają ze wszystkich równo.

Krupówki – dawna ścieżka, którą górale z Zakopanego chodzili na zarobek do huty w Kuźnicach. Dziś chodzą nią cepry z nartami na ramionach, bo miejsc do jeżdżenia w Zakopanem ubywa, a sprzęt za ciężkie pieniądze trzeba komuś pokazać.

Lenin, Włodzimierz Iljicz – rosyjski działacz rewolucyjny, przebywający w latach 1913–1914 na Podhalu, zamiłowany turysta tatrzański (p. Rysy). Podczas wycieczki na Zawrat wpadł do szczeliny pomiędzy płatem starego śniegu a skałami Zawratowej Turni, skąd nie był w stanie wydostać się o własnych siłach. Uratował go przewodnik Stanisław Gąsienica Byrcyn, który po latach wspominał: „Ej, kieby jo beł wiedzioł, kogo jo na postronku wodził”. W 1914 r. Lenin został aresztowany przez Austriaków i osadzony w więzieniu w Nowym Targu. I znów przyszli mu z pomocą Polacy, m.in. poeci Jan Kasprowicz i Kazimierz Przerwa-Tetmajer, poręczając, że „pan Ulianow” nie jest rosyjskim szpiegiem, tylko „wrogiem cara”. Też żałowali, ale poniewczasie.

Łapińscy – gospodarze schroniska przy Morskim Oku. Taternik Czesław Łapiński zasłynął z tego, że w czasie wojny wraz z Kazimierzem Paszuchą strącił ze ściany Mnicha wielką swastykę. Strzelcy alpejscy, którzy ją za słabo umocowali, zostali za to wysłani na front wschodni, a Łapiński i jego żona Wanda od końca wojny rządzili w schronisku, potem ich przedwcześnie zmarły syn Wojciech, a teraz jego żona Maria. Tajną bronią obecnej gospodyni jest litworówka domowej roboty. Poczęstowany nią Karol, książę Walii, ocenił, kiedy już złapał oddech: „Oh, very strong drink”.

Małyszomania – błogosławieństwo dla hotelarzy i restauratorów, utrapienie dla mieszkańców okolic Krokwi, gdzie po skokach kibice zostawiają liczne ślady, w które łatwo wdepnąć. Ale jak się skończy, wszystkim będzie łyso.

Niedźwiedzie – drapieżniki, przez infantylnych ceprów zwane miśkami i uważane za żywe pluszaki. Cepry karmią miśki kanapkami, od czego zwierzaki robią się bezczelne, atakują turystów, rozwalają drzwi od pomieszczeń z jedzeniem i demolują samochody. Trzeba je odganiać gumowymi kulami albo odławiać i zamykać w zoo, co niektóre przypłaciły życiem. Stąd wzięło się powiedzenie „niedźwiedzia przysługa”.

Orla Perć – na mapie wygląda tak samo, jak każdy inny szlak. W terenie całkiem inaczej, co dla wielu lekkomyślnych wędrowców okazuje się doświadczeniem niezwykle stresującym. Wbrew nazwie, miejsce niedobre do latania.

Przewodnik tatrzański – zawód honorny. Kiedy jeden z najsłynniejszych przewodników Józef Krzeptowski, pokazywał raz „panom” Gerlach z Gubałówki, jakiś praktykant w tym fachu zwrócił mu uwagę, że przecież z Gubałówki nie widać Gerlacha. A Krzeptowski na to: „Cichoj, głuptoku, panowie płacom dobre dutki, to musom Gerlachu widzieć”.

Rysy – w czasach komunizmu miejsce wesołych zabaw, polegających na zrzucaniu z wierzchołka tablicy upamiętniającej symboliczne zdobycie najwyższego szczytu Polski przez wodza Rewolucji Październikowej (p. Lenin Włodzimierz I.). W dzień po napaści wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację kolejnego zrzucenia dokonał obecny poseł Stefan Niesiołowski wraz z Benedyktem Czumą, bratem obecnego ministra sprawiedliwości. Dziś tablicy już nie ma i Rysy jako cel wycieczek straciły dużo z dawnej atrakcyjności.

Stolarczyk, Józef – ksiądz, pierwszy proboszcz parafii zakopiańskiej od roku 1848 aż do swej śmierci w r. 1893. Nawracał górali na wiarę katolicką, wyganiając ich lagą na mszę świętą z karczmy Singera. Długo musiał też tłumaczyć góralkom, że Pan Bóg zabrania kłaść się z chłopem przed ślubem. Także taternik, uznany za twórcę wspinaczkowej „metody księdza Stolarczyka”. Podobno pokonał niezwykle ostrą grań Żabiego Konia, siedząc na niej okrakiem. Wyczyn tym większy, że dokonał go w sutannie.

Śwarne dziwce – bohaterka śpiewki: „Mom se dziwce śwarne, co mo uocka corne, ino mi jej nie chcom doć”. Za śwarne dziwce uważa sie prawie każda góralka i odpowiednio się ceni. Nie każda tylko pamięta, że śpiewka kończy się tak: „Jo jej teroz nie chcem, obrócem sie ka chcem, niech se jom ta trzymajom”. Kiedy sobie przypomni, często jest już po śwarności.

Tatrzańska turystyka – kiedyś sposób na zaznanie samotności. Obecnie epidemia polegająca na przemożnym pragnieniu, aby znaleźć się gdzieś, gdzie nie ma miejsca nawet dla tych, co już tam są.

Uznański, Józef – narciarz i ratownik, najbardziej znany ze swego skoku na nartach z wagonika kolejki na Kasprowy, kiedy na górze czekali na niego Niemcy. Po latach, podczas kręcenia filmu o tym zdarzeniu, dublujący go zawodowy kaskader złamał nogę. Co jeszcze raz dowiodło wyższości oryginału nad kopią.

Witkacy – malarz, dramaturg, powieściopisarz. Nieco porąbany syn Stanisława Witkiewicza, twórcy stylu zakopiańskiego. Podobno zdarzało mu się tworzyć pod wpływem środków halucynogennych, co zwielokrotniła legenda. Na jego cześć nazwano Teatr Witkacego, jedną z najoryginalniejszych scen w Polsce, oraz „grzybki Witkacego”, rosnące ponoć w Dolinie Chochołowskiej, po których bez chodzenia do teatru widzi się różności.

Zadek – część ciała, w którą przed laty rozeźlona niedźwiedzica prasnęła łapą podleśniczego Kapłona z Kir, czyniąc mu niejakie ubytki w mięśniach. Kiedy się wieść rozniosła, zewsząd zjeżdżały się dziennikarki, które chciały zranienie obejrzeć na własne oczy. Jednak podleśniczy okazał charakter i nie pozwolił.

Dziękujemy Orkiestrze Reprezentacyjnej Straży Granicznej z Nowego Sącza za udostępnienie zdjęć

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/13