Małopolanie modlą się o zdrowie marszałka
24.02.2009
Według lekarzy, przyczyną wypadku, jakiemu w miniony piątek uległ Marek Nawara, był prawdopodobnie udar i wylew krwi do mózgu. Dlatego właśnie marszałek przewrócił się i uderzył głową w podłoże, co spowodowało dalsze obrażenia czaszki i mózgu. Nie można przewidzieć, jak będzie przebiegać jego powrót do zdrowia.
Kilijański podkreśla, że przyczyną wypadku nie mogła być brawura marszałka na stoku.
– Jeździł bardzo ostrożnie – mówi rzecznik. – W zeszłym roku miał złamaną nogę, dlatego teraz uważał na nartach – dodaje. Poza tym miejsce, gdzie doszło do wypadku, było dosyć płaskie. Znajdowało się około 200 metrów od schroniska. – Raczej trudno się tam rozpędzić – mówi Maciej Kilijański.
Austriacka policja prowadzi dochodzenie w sprawie wypadku. Do tej pory nie można było ustalić, czy doszło do niego bez współdziałania innych osób. Nie zgłosił się żaden świadek, więc trudno wykluczyć, że marszałek zderzył się z innym narciarzem. Policja ustaliła, że Nawara nie był pod wpływem alkoholu.
Roman Ciepiela, który zastępuje teraz marszałka, wybiera się dziś do Klagenfurtu. Spotka się tam z lekarzami, którzy opiekują się Markiem Nawarą.
Wczoraj w bazylice Mariackiej odprawiono mszę w intencji marszałka. Wierni modlili się o jego powrót do zdrowia.
Monika Karlińska, żona Marka Nawary, która jest w Klagenfurcie, dziękuje wszystkim za modlitwę i pamięć. – Mamy wiele dowodów sympatii – mówi. – Wiele osób dzwoni, przysyła SMS-y, życząc mężowi powrotu do zdrowia. Dowiaduję się też o odprawianych za niego mszach. To wzruszające. I podtrzymuje na duchu – opowiada.
Karlińska cały czas czuwa przy łóżku marszałka. – Przez te pierwsze doby muszę być tutaj – podkreśla. – Gdy już będzie więcej wiadomo na temat stanu zdrowia męża, przyjadę na dwa dni do Polski. Ale później pojadę z powrotem. Chcę być na miejscu, gdy się obudzi.
Współpraca: (po, aż)
Edyta Tkacz
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/24

