Polacy, nie zostawiajcie nas
13.03.2009
Do tej pory w Thermal Parku Besenova Polacy stanowili 60 procent klientów. Teraz jest to góra 20 procent. Słowacy nie zasypiają gruszek w popiele i już kuszą nas ofertami, obniżkami i gratisami.
– Staramy się zachęcić klientów, aby już nie tylko korzystali z basenów, ale również połączyli to z noclegiem w naszych hotelach. Baseny są wtedy gratis – mówi Justyna Paczka, manager kompleksu w Besenovej. – Obniżone zostały wszystkie ceny pakietów za wstęp na baseny. Z pakietów dwugodzinnych zrobiono trzygodzinne. Jeżeli dziecko nie ma 14 lat i jest pod opieką dwóch dorosłych, wchodzi gratis. To tylko niektóre próby wabienia klientów z Polski.
– Trzeba zaznaczyć, że ceny wcale u nas nie poszły do góry, jak sądzi wielu Polaków – kontynuuje Paczka. – To niski kurs złotówki wobec euro spowodował, że Polacy nie szturmują już basenów termalnych na Słowacki. Dodatkowo coraz większą konkurencją są nowo powstałe po polskiej stronie ośrodki termalne – w Szaflarach i Bukowinie Tatrzańskiej, chociaż cały czas daleko im pod względem wielkości do takich parków wodnych jak Tatralandia.
Problemy z polską klientelą mają nie tylko słowackie termy, ale i kompleksy narciarskie. Parkingi pod wyciągami świecą pustkami. Wśród kilkunastu samochodów spotykamy jedynie trzy z polskimi rejestracjami.
– Przyjechałem, bo zawsze było tutaj tanio, a spędzamy weekend po polskiej stronie Tatr – mówi Stanisław Rzepiński z Warszawy. – Teraz jednak nawet z tymi promocjami ceny są wysokie. Poza tym widzę, że Podhale dogoniło Słowację z liczbą wyciągów. Mają teraz nasi sąsiedzi trudny orzech do zgryzienia.
Przykład kompleksu narciarskiego Jasna Polana, mającego ponad 50 kilometrów tras narciarskich, wskazuje, że Słowacy polskiego turysty nie zamierzają odpuścić. Jasna, z której wyciągów jest w stanie skorzystać 30 tysięcy ludzi na godzinę, postawiła na agresywną reklamę w Polsce. W Zakopanem latał balon. Rozdawano kupony, dzięki którym Polacy dostawali duże zniżki. Prowadzona jest też kampania medialna. Za kilka dni rozpocznie się reklama w jednej z polskich rozgłośni radiowych. Nie ma się co dziwić. W prawie pustym holu hotelu spotykamy Katarine Sarafinovą, dyrektorkę marketingu w Tatry Mountain Resorts, do tej firmy należy Jasna.
– Koniec roku był jeszcze dobry, ale początek to katastrofa – wyznaje Serafinowava. – Ten sezon można już uznać za stracony. Robimy ogromne obniżki dla Polaków. Do całodziennego karnetu drugi dajemy gratis. Właściciele podhalańskich wyciągów muszą bacznie obserwować działania ich słowackiej konkurencji. Taka sytuacja może nie trwać wiecznie.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/03/13

