Poprawia się stan marszałka Nawary
21.03.2009
Jego żona Monika Karlińska, która codziennie czuwa przy nim w szpitalu, była wczoraj pełna optymizmu. „Nie chcę zapeszyć tych pozytywnych sygnałów” – napisała w esemesie do naszego reportera. Wcześniej mogła odwiedzać męża tylko w wyznaczone godziny, teraz może być przy nim cały czas. Dołączyła do niej siostra marszałka, która przyleciała z USA.
Mimo dobrych wieści od rodziny Nawary władze szpitala wypowiadają się na temat jego stanu zdrowia ostrożnie. – Nie możemy jeszcze przedstawić prognoz skutków neurologicznych – informuje rzeczniczka szpitala Nathalie Wurzer.
Nieoficjalne wiadomo, że lekarze starają się stymulować aktywność mózgową marszałka za pomocą zmysłów smaku i węchu, by przyspieszyć wybudzanie. Pomóc ma też muzyka.
– Puszczają mu kolędy – tłumaczy Katarzyna Nawara, siostrzenica marszałka. – Sama kupowałam tę płytę – dodaje. Muzyka, która dobrze się kojarzy pacjentowi, ma mieć zbawienne skutki neurologiczne.
Nawara jest utrzymywany w śpiączce już ponad miesiąc. 20 lutego miał wylew podczas zjazdu na nartach. Stracił wtedy przytomność i upadł, odnosząc poważne obrażenia głowy. W poniedziałek o godz. 16.30 w kościele Franciszkanów w Krakowie zostanie odprawiona kolejna msza św. za zdrowie Marka Nawary.
Piotr Odorczuk
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/03/21
