Zakopane — portal z-ne.pl

W obronie Dunajca nie cofną się przed niczym

23.03.2009

W obronie Dunajca nie cofną się przed niczym

Do stolicy Podhala przyjechali nie tylko miłośnicy wędkowania, ale i członkowie Klubu Przyjaciół Dunajca z całej Małopolski. Zjawili się też goście ze Śląska i Podkarpacia.
 
"Stop MEW-om", "Ratujmy Dunajec", i "Nasze dzieci nam nie wybaczą" - transparenty z takimi hasłami nosili pikietujący przed nowotarskim starostwem. Wyły syreny, słychać było gwizdy. Wędkarze nie omieszkali nawet użyć takiego argumentu jak 2 tysiące głosów wędkarzy i ich rodzin, które stracić mogą obecne władze w przyszłych wyborach, jeżeli nie będą bardziej surowo przyglądać się planom budowy kolejnych małych elektrowni wodnych na terenie powiatu nowotarskiego.

- My wiemy, że inwestorzy szykują się do składania kolejnych wniosków - mówił Jacek Płachecki, wędkarz i prezes Klubu Przyjaciół Dunajca.

- Dojdzie do tego, że będziemy mieli zabudowaną całą rzekę. Już teraz widzimy, jak przez elektrownie umiera Dunajec - dowodził Płachecki.

Według pikietujących przed starostwem, elektrownie wodne, które są planowane na długości całego Dunajca, zabiją ryby, jakie są jeszcze w tej rzece.

- Oczywiście, iż można powiedzieć, że są ośrodki zarybieniowe - kontynuował Płachecki. - Ale nie możemy cały czas produkować ryb, które i tak zginą. Chodzi nam o pstrągi potokowe, brzanę karpacką, lipienie.

Jak mówili wędkarze, budując elektrownie wodne tworzy się spiętrzenia. Przed każdą elektrownią są osadniki, w których gromadzi się muł i nieczystości spływające rzeką.

- Gdy ryba złoży w tym ikrę, to na pewno ona zgnije - tłumaczą wędkarze. Poza tym woda niemal w całości zabierana jest na elektrownię, a przepływ pomniejszonym korytem praktycznie nie istnieje. Brak odpowiednich przepławek uniemożliwa migracje ryb.

- Czy pan uważa, że jest normalne i zgodne z prawem, aby rzeka była sucha - pytał starostę Michał Cebula, pokazując zdjęcie jednej z elektrowni w gminie Czarny Dunajec.

Starosta Krzysztof Faber, który wyszedł do protestujących, zapewniał, że starostwo jest tylko jednym z urzędów, w których zapadają decyzje, czy elektrownia powstanie czy też nie. Dlatego starostwo nie czuje się adresatem wszystkich żądań protestujących. Faber wskazał tutaj na Urząd Wojewódzki i Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, które też wydają odpowiednie decyzje dla MEW-ów.

- Jeżeli mam wnioski o wydanie uzgodnień dla pewnych decyzji, a inwestor spełnia przewidziane prawem wymagania, to nie ma podstaw, aby odmówić mu wydania dokumentów - mówił Krzysztof Faber. - To nie starostwo wydaje pozwolenie na budowę, ale wojewoda - wyjaśniał starosta.

Na koniec pikietujący zanieśli do gabinetu starosty wiaderko betonu, jako symbol sukcesywnego betonowania Dunajca.

Józef Słowik

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/03/22