Włosi chcą naszej jagnięciny, ale taniej!
26.03.2009
– Tak źle to jeszcze nie było – załamuje ręce hodowca z Mszany Dolnej. – Szkoda gadać – wtóruje mu kolega. Sytuacja jest o tyle niezrozumiała, że w związku z wysokim kursem euro, a taką walutą płacą za jagnięta Włosi, gazdowie liczyli na wyższą cenę. Tym samym hodowcy patrzą na tegoroczny zysk z niedowierzaniem. Światowy kryzys sprawił, że Włosi i Grecy, mimo iż bardzo cenią mięso z podhalańskich jagniąt, to jednak wybierają tańsze – od Węgrów, Rumunów czy też Nowozelandczyków.
Bazę wielkanocnego skupu małych owiec w Bańskiej Niżnej jako pierwszy otworzył Regionalny Związek Hodowców Owiec i Kóz. Wczoraj od rana przyjeżdżali do niej hodowcy tak z Podhala, jaki odleglejszych zakątków Małopolski. Ciężarówki i przyczepy traktorów były wypełnione jagniętami, których beczenie przebijało się nawet przez stukot silników. Gazdowie pojedynczo odnosili dorodne okazy do bazy, gdzie każdą sztukę badał weterynarz, po czym odbywało się ważenie. To na jego podstawie określana jest wysokość wynagrodzenia dla hodowcy, które w tym roku było o blisko 10% mniejsze niż w 2008 r.
– Owiec jest coraz mniej, euro stoi wysoko, a my dostajemy, jakby nie było, mizerne pieniądze – żali się baca z Gliczarowa Dolnego. – Ja to gazduję już tylko z miłości do tego fachu. Żeby jako tako wyjść na swoje, to trzeba gdzieś dorabiać, no i, jak to się mówi, kombinować – dodaje. Silną konkurencją dla polskich hodowców okazali się w tym roku Słowacy, Rumuni i Węgrzy, którzy zaoferowali włoskim importerom konkurencyjne ceny.
– Musieliśmy zgodzić się na taką cenę, jaką zaproponowali Włosi, bo nie możemy dopuścić do tego, aby jagnięta zostały w zagrodach gospodarzy – tłumaczy Jan Janczy, dyrektor Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz. – Włosi wykorzystują sytuację, że jest wiele jagniąt, tak u nas, jak i na Węgrzech czy Słowacji, i każdy chce je sprzedać – dodaje Janczy.
W związku z niskimi cenami i trwającymi w dalszym ciągu negocjacjami punkt skupu w Leśnicy zostanie otwarty dopiero w przyszłym tygodniu.
– Czekamy do ostatniej chwili. Może ceny nieco podskoczą do góry i uda się korzystniej sprzedać jagnięta – liczy Kazimierz Furczoń, baca i właściciel skupu w Leśnicy. – A jak nie, to trzeba się będzie dostosować, do tego co zaproponują – wzdycha baca.
Krzysztof Stasik
Historia skupu
Skup małych owiec na Podhalu prowadzony jest od 1985 r. Polska jagnięcina jest dla Włochów wielkanocnym przysmakiem, który pojawia się niemal na każdym stole. W ubiegłym roku udało się wyeksportować do Italii ok. 30 tysięcy jagniąt. Od lat eksport do Włoch to jedna z możliwości podreperowania rolniczych budżetów.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/03/26

