Zakopane — portal z-ne.pl

Jagnięcina to już sprawa... narodowa!

28.03.2009

O cenach skupu jagniąt, które powędrują do Włoch, pisaliśmy niedawno. Przypomnijmy, już podczas ubiegłorocznego skupu górale narzekali na dramatycznie niskie ceny. Niestety, w tym roku jest jeszcze gorzej, mimo że nastąpił spadek wartości złotówki. Hodowcom zaoferowano jeszcze mniej niż rok temu.

Andrzej Gąsienica Makowski, starosta tatrzański, podejrzewa, że doszło do tzw. zmowy cenowej i interweniuje w Ministerstwie Rolnictwa. Sprawa, jak twierdzi, jest bardzo poważna, bowiem jeśli szybko nie zostaną podjęte konkretne działania, to za kilka lat stada owiec znikną z południa Polski. A wraz z nimi i podhalańskie oscypki.

– Rok temu podczas skupu jagniąt na rynek włoski hodowcy dostawali za kilogram 9,20-9,50 zł – przypomina starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski. – Wtedy już były to ceny poniżej opłacalności. Wszyscy spodziewali się, że skoro teraz euro poszło do góry, ceny staną się dla sprzedających o wiele bardziej atrakcyjne.

Niestety, hodowcy przeliczyli się. Okazuje się, że za kilogram mogą dostać teraz nawet... 7,60 złotego. To, jak podkreśla starosta, jest zupełnie nieopłacalne. Hodowcy biją na alarm, a wszyscy zastanawiają się, co się właściwie stało. Przecież jagnięcina to produkt regionalny w Unii. Oczywiście, na tak niekorzystną sytuację, w jakiej znaleźli się polscy hodowcy, ma wpływ coraz silniejsza konkurencja ze strony Bułgarów, Węgrów, Słowaków czy Rumunów. Jednak coraz więcej osób skłania się do zdania, że włoscy odbiorcy wykorzystując kryzys „zmówili się” i obniżyli ceny.

– Dlatego zwróciłem się do ministra rolnictwa. Moim zdaniem trzeba podjąć działania interwencyjne – zaznacza starosta Makowski. – Nie możemy oddawać dobrej jakości towaru za darmo. Agencja Rynku Rolnego powinna dokonać interwencyjnego skupu. Konieczne też jest, zdaniem starosty, zorganizowanie na naszym terenie ubojni. Obecnie najbliższa jest w Lesku, w Bieszczadach.

– Niezależnie od tego powinniśmy zacząć na szeroką skalę promować naszą jagnięcinę na naszym, polskim rynku – uważa Makowski.

Niestety, na razie w większości polskich restauracji podaje się mięso sprowadzane z Nowej Zelandii. Starosta więc apeluje – bez promowania naszego produktu, wkrótce może się okazać, że owczarstwo jest nieopłacalne a stada będą się dramatycznie zmniejszać. To z kolei oznacza, że produkty z mleka owczego, jak oscypek czy bundz, staną się niedostępnym rarytasem.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/03/28