Zakopane — portal z-ne.pl

Wielkanocna tradycja zanika

10.04.2009

Wielkanocna tradycja zanika

– W dniu Męki Pańskiej bielono wapnem wszystkie drzewa owocowe – opowiada Józef Staszel z Nowego Targu, znawca i miłośnik kultury góralskiej. – Wierzono, że w tym dniu wybielone drzewko będzie odporne na choroby. Wielki Piątek był dniem wyjątkowym także dla pszczelarza. O ile na to pozwoliła pogoda, musiał bowiem przeglądnąć pszczoły.

W Wielką Sobotę z kolei nie wykonywano żadnych prac w ziemi. Gospodarze pozwalali sobie jedynie na roboty w gospodarstwach, jak obcinanie racic owcom i podkuwanie koni.

W góralskim koszyczku ze święconką nie mogło zabraknąć tego, co niezbędne jest w życiu – chleba, chrzanu, baranka z masła i swojskiej kiełbasy. Znalazł się także kawałek ziemniaka, który w czasie sadzenia gruli miał zostać włożony pod pierwszą skibę, gwarantując tym samym urodzaj na ziemniaki. Górale do kościołów przynosili do poświęcenia również hubę, którą okadzano cały dom, żeby uchronić go przed nieszczęściami.

– Poświęcone rzeczy jadło się dopiero w niedzielę – zaznacza Józef Staszel. – Nie było mowy, aby spożywać te produkty zaraz po poświęceniu, jak często jest teraz. Najeść można się było dopiero po niedzielnej rezurekcji. W niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego góralskie chałupy rozbrzmiewały pieśniami wielkanocnymi. Górale dzielili się też oczywiście jajkiem, a skorupki z poświęconych jajek wyrzucano do ogródków. Najweselszym dniem był zawsze lany poniedziałek.

– Było i tak, że dziewczynę do studni wkładali – wspomina Staszel. – Największym problem, to jak dziewczyna nie został polana, bo wiadome, że dziewczyna miała wtedy mało adoratorów. Te najsolidniej oblane miały po prostu wzięcie.

Józef Słowik

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/04/10