Marszałek wybudzony ze snu
04.05.2009
– Jest przytomny i rozumie, co się do niego mówi. Nie został podłączony do żadnej aparatury wspomagającej – mówi Andrzej Sasuła, przyjaciel Nawary, który w niedzielę odwiedził marszałka.
– Przyszedłem do szpitala z żoną. Marek wiedział, że najpierw powinien przywitać się z nią, a nie ze mną – dodaje Sasuła. Jego zdaniem, szef województwa jest w dobrej formie.
Przypomnijmy, że Marek Nawara trafił do szpitala w zeszły poniedziałek, po powrocie do Krakowa z Klagenfurtu w Austrii. Od 20 lutego przebywał w tamtejszym szpitalu z urazami głowy po wypadku na nartach, z tego dwa miesiące w stanie śpiączki farmakologicznej. W poniedziałek podczas badań kontrolnych okazało się, że do organizmu marszałka wdało się zakażenie bakteryjne. Lekarze zdecydowali o operacji oczyszczającej. Na zabieg zgodziła się żona marszałka i sam Nawara, który cały czas był przytomny. Po operacji utrzymywano go w śpiączce.
– Lekarze mówili, że takie zakażenie może być nawet niebezpieczne dla życia – tłumaczy Andrzej Sasuła. Dodaje, że zakażenie nie wdało się w żaden obszar mózgu, jedynie między czaszkę a wewnętrzną oponę mózgową.
– Obawiano się, że po wybudzeniu Marek będzie w takim stanie jak w początkowej fazie leczenia w Klagenfurcie – mówi Sasuła.
Po wybudzeniu w sobotę okazało się, że obawy lekarzy nie potwierdziły się, a pacjent jest w zaskakująco dobrej kondycji. Marek Nawara mówi i sprawnie porusza rękami, rozpoznaje znajomych. Wczoraj zjadł domowy rosół. Dzisiaj marszałek miał trafić na rehabilitację do wojskowego szpitala w Bydgoszczy, który jest jednym z najlepszych ośrodków neurologicznych w kraju. Takie były plany przed operacją. Teraz wyjazd do Bydgoszczy odwlecze się w czasie.
– Jednak ciągle jest planowany, nie wiadomo jeszcze kiedy dokładnie, ale Marek na pewno tam pojedzie – wyjaśnia Andrzej Sasuła. Wszystko będzie zależało od tempa poprawy stanu zdrowia marszałka.
Piotr Odorczuk
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/05/04

