Kolej pozbywa się starych dworców
23.05.2009
– Kraków czy Tarnów są rentowne, ale inne dworce, jak na przykład ten w Trzebini, przynoszą straty – tłumaczy Barbara Cholewa z małopolskich kolei. Na dodatek główne dworce w naszym województwie wymagają dużych zastrzyków gotówki. Przykładem jest Tarnów z obskurnym dworcem, obdartym z elewacji i zastawionym blaszanymi barykadami. Wszystko przez to, że rozpoczęty trzy lata temu remont trzeba było zatrzymać w połowie, bo PKP nie udało się przygotować przetargu na wykonanie prac. Żeby je skończyć, trzeba jeszcze wydać 40 mln zł.
Na razie kolej zamierza zatrzymać sobie także niektóre mniejsze stacje w Małopolsce, takie np. jak Zakopane, które zawsze przyciąga ruch na liniach. Pozostałych chce się pozbyć: 54 planuje sprzedać samorządom, 18 – prywatnym inwestorom, a 6 zamierza zlikwidować. Plan ratowania finansów PKP zakłada, że na dworce znajdą się chętni. A z tym na razie jest raczej kiepsko. – Jeszcze nikt nic nie kupił – przyznaje Barbara Cholewa z PKP.
– I nic dziwnego, skoro Koleje żądają nierealnych kwot za nieremontowane od czasów II wojny światowej budynki – mówi burmistrz Zatoru Zbigniew Biernat. Koleje chcą sprzedać jego gminie wybudowany w 1900 r. zniszczony dziś dworcowy budynek. – Gdyby jeszcze chodziło o cały kolejowy teren, to moglibyśmy o tym pomyśleć, ale PKP proponują nam tylko zabudowania, a my ich nie chcemy.
Piotr Odorczuk, Paweł Chwał
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/05/23

