Niewypały są wciąż groźne
29.05.2009
W środę po południu pocisk został wywieziony, przez specjalną jednostkę saperską wezwaną z Krakowa, a następnie zdetonowany na poligonie.
– Takich zdarzeń, jak to w Tylmanowej, można się jeszcze spodziewać – mówią historycy. Okazuje się bowiem, że na Podhalu miejsc, gdzie są niewypały jest o wiele więcej. W czasie II wojny światowej dwa razy przebiegały tu działania wojenne. Na jej początku i u schyłku. Robert Kowalski, prezes Polskiego Towarzystwa Historycznego w Nowym Targu potwierdza, że w 1939 roku w Tylmanowej trwały ciężkie walki.
– Trwały tutaj bitwy pomiędzy polskimi oddziałami Korpusu Ochrony Pogranicza, a wojskami niemieckimi i słowackimi – twierdzi Kowalski. – Podobne miejsce, na których można znaleźć niewybuchy są okolice Wysokiej w powiecie suskim. To tam rozegrała się jedna z największych bitew na Podhalu w czasie wojny obronnej 1939 roku.
Nie tylko Tylmanowa i Wysoka znajduje się na czarnej liście niewybuchów z czasów II wojny światowej. Kolejne leżą na pograniczu polskosłowackim, zwłaszcza na terenie Spisza i Orawy. Co jakiś czas amunicje i pociski można znaleźć w okolicach chociażby Lipnicy Wielkiej.
Co w takim razie stało się, że nie doszło do wybuchu tej amunicji?
– Z jednej strony nie było uszkodzenia mechanicznego zapalnika, z drugiej pocisk mógł trafić na miękki grunt – tłumaczy Kowalski. Sprawy nie można jednak lekceważyć. W przypadku detonacji takiego niewybuchu, zasięg odłamków pocisku przeciwpiechotnego może sięgać nawet do 400 metrów. Mariusz Wacław, komendant powiatowy policji w Nowym Targu mówi, co trzeba zrobić w wypadku, kiedy natrafimy na niewybuch.
– Najlepiej natychmiast powiadomić policję i zabezpieczyć miejsce przed osobami postronnymi, do momentu przybycia policjantów – apeluje komendant.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/05/29

