Chcą toru do jazdy, a nie mandatów
04.06.2009
O miejscu dla siebie miłośnicy sportów motorowych myślą już od co najmniej kilku miesięcy. W międzyczasie doszło do kilku tragicznych wypadków z udziałem quadowców, jak choćby ten z połowy kwietnia, gdy w Suskiem zginęła 14-letnia dziewczynka jadąca quadem. Wtedy też rozpoczęły się kontrole policji i posypały mandaty.
– Nie jest nas mało w samym Nowym Targu i okolicznych gminach. Szacujemy, że jest co najmniej dwa tysiące sztuk takich maszyn – przekonuje Wojciech Mikołajski z Auto Moto Klubu Gorce. – Nie wolno nam jeździć po lasach i chociażby wokół Dunajca. Karze się nas, nie dając nam innej alternatywy.
Jak się okazuje, crossowcy nie mają możliwości skorzystania z toru, który powstał jakiś czas temu przed Szaflarami. Gdy sąsiedzi widzą tylko tumany unoszącego się kurzu, natychmiast wzywają policję. Gdzie w takim razie zrobić tor?
Jednym z proponowanych miejsc były pola za oczyszczalnią, ale miasto zamierza tam zorganizować strefę przemysłową. W przyszłym tygodniu ma z kolei dojść do spotkania z przedstawicielami gmin, które są współwłaścicielami terenu wokół sortowni odpadów, aby ustalić, czy tamtejsze 4 hektary można udostępnić crossowcom.
– Musimy porozmawiać na ten temat z innymi właścicielami – mówi Marek Fryźlewicz, burmistrz Nowego Targu (miasto ma prawo własności 40 proc. gruntów). – Zgadzamy się, że trzeba stworzyć tej grupie miejsce, gdzie będą mogli uprawiać swój sport, ale terenu za darmo na pewno nie udostępnimy. Drobną dzierżawę będą musieli zapłacić.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/06/04
