Spłonęły budynki, a wraz z nimi konie
04.06.2009
– Nie minęło nawet pół godziny, gdy wszystko strawił ogień – opowiada sąsiad pogorzelców Rafał Otręba. – Próbowaliśmy ratować konie, ale temperatura w środku była wysoka, a one nie chciały wyjść.
Strażacy informacje o pożarze we Wróblówce otrzymali równo o godzinie 14. Natychmiast na miejsce wysłano osiem zastępów Ochotniczej Straży Pożarnej oraz jeden wóz bojowy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Nowym Targu. Z czerwonym kurem walczyło prawie 50 fajermanów. W momencie przyjazdu pierwszego zastępu strażaków już cała szopa, a wraz nią stajnia stały w ogniu.
– Rozpoczęliśmy akcję obrony sąsiadującego ze stodołą budynku mieszkalnego oraz drewnianego łącznika pomiędzy zabudowaniami gospodarczymi a domem – informuje dyżurny Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Targu. Strażakom udało się uratować sąsiednie budynki. Na ugaszenie ognia w stajni, a tym samym uratowanie zwierząt, nie było najmniejszych szans.
Czerwony kur strawił majątek wart 500 tys. zł. Zaraz po pożarze, jak każe procedura, został wezwany na miejsce weterynarz. Nieco później miała dojechać firma, która zajmuje się utylizacją padłych zwierząt. Ogień we Wróblówce był kolejnym w ostatnich dniach pożarem, który strawił zabudowania gospodarcze. W sobotę w Nowej Białej spłonęło dziewięć stodół.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/06/04

