Zakopane — portal z-ne.pl

Dramatycznie brakuje krwi

05.06.2009

Dramatycznie brakuje krwi

– U nas w stacji sytuacja już jest dramatyczna! Nasze rezerwy są na poziomie minimalnym – twierdzi Maria Lambrecht, kierownik Stacji Krwiodawstwa w Zakopanem. – Brakuje nam minusowych grup. Najgorzej jest w przypadku grupy „0-”.

Tej zaczyna brakować nawet w Krakowie. Pani Maria nie chce myśleć, co będzie w wakacje, gdy przyjadą do nas tysiące turystów.

– Nie daj Boże jakiś krwotok czy poważny wypadek! – mówi kierownik zakopiańskiej stacji. – Apelujemy do mieszkańców i turystów, aby oddawali ten bezcenny dar!

W najbliższą niedzielę, 7 czerwca (w g. 8-14) w Nowym Bystrem stacja krwiodawstwa przeprowadzi akcję poboru krwi.

– Będziemy się starali przez całe wakacje prowadzić takie akcje w podtatrzańskich miejscowościach i w ten sposób ratować jakoś sytuację – zaznacza Lambrecht.

Trochę lepiej wygląda sytuacja w Nowym Targu.

– Można powiedzieć, że z krwią jest stały problem, ale okres wakacyjny jest pod tym względem najgorszy – stwierdza Krzysztof Sudoł, zastępca dyrektora nowotarskiego szpitala. – Pomimo że staramy się zawsze mieć rezerwy krwi, to jednak nigdy jej za wiele. Czasem zdarza się, że potrzebujemy krwi do przeprowadzenia transfuzji, a ta jest już zarezerwowana na przykład do jakiegoś zabiegu. Wtedy zwracamy się do Krakowa, co oczywiście wydłuża czas oczekiwania – wyjaśnia.

Lato to nie tylko więcej wypadków, ale i mniej dawców.

– Zaczynamy już odczuwać wakacje w szkołach i wśród studentów. Dostajemy bowiem pierwsze informacje o niedoborach krwi – martwi się Jolanta Zatorska, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa w Krakowie. – To właśnie studenci i starsi uczniowie najczęściej oddają krew w regularnie rozłożonych akcjach, więc jest to dla nas systematyczne wsparcie.

Wagę tego bezcennego leku w ratowaniu ludzkiego życia docenia Mateusz Pracuch, student Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu.

– W wakacje nasz kolega miał bardzo poważny wypadek samochodowy i potrzebował sporo krwi – wspomina Mateusz Pracuch. – Zebraliśmy się w kilkanaście osób, pojechaliśmy do szpitala i oddaliśmy dla niego krew. Było jej nawet za dużo, ale mam nadzieję, że dzięki temu pomogliśmy komuś jeszcze...

Krzysztof Stasik, Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/06/05