„Sami swoi” po góralsku
12.06.2009
Dwa miesiące temu pisaliśmy o prawdziwej batalii, jaką o dosłownie fragment drogi dojazdowej toczą mieszkańcy Ochotnicy. Do tej pory sąsiedzkiej nienawiści nie udało się okiełznać. Z kolei kilka dni temu kłótnia o wycinanie krzewów o mało nie skończyła się kalectwem dla mieszkańca Szaflar, którego sąsiadka oblała farbą olejną. Policyjne kroniki kryją mnóstwo podobnych historii, z sąsiedzką nienawiścią i uprzedzeniem w tle. Zaledwie tydzień po wielkich uroczystościach związanych z 20. rocznicą obalenia komunizmu, czyli zwycięstwa „Solidarności”, owe sąsiedzkie „porachunki” nabierają szczególnego znaczenia.
– Gdybym miał policzyć wszystkie tego typu przypadki, to mogłoby nie starczyć dnia – przyznaje Mariusz Więch, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu. – Takich spraw jest bardzo dużo, są one powszechne i dotyczą głównie osób starszych, dla których wartość ziemi jest największa – wyjaśnia Więch.
Okazuje się, że po siłowe argumenty sięgają też młodsi górale wracający z emigracji. – Kiedy wracają z zagranicy, nie podoba im się to, co zastali. Wtedy często załatwiają sprawy z tzw. pominięciem uregulowań prawnych – dodaje Więch.
O tym, że warto poskromić góralski temperament, przekonuje Zbigniew Gabryś, zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Targu. – Takich spraw jak konflikty sąsiedzkie mamy niemało. Niestety, ze swojego doświadczenia wiem, że kiedy ktoś nie potrafi okiełznać swoich emocji, prowadzą one do tragedii. Może więc warto postawić na dialog nawet z najbardziej znienawidzonym sąsiadem...
Krzysztof Stasik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/06/12

