Małopolska potrzebuje wsparcia prywatnych firm w walce z kryzysem
30.06.2009
– Nasza administracja musi skończyć z traktowaniem inwestora jak petenta. Polska może wyjść zwycięsko z kryzysu i wypromować się jako dobre miejsce do inwestowania, jeśli instytucje państwowe i samorządowe wykażą się większą aktywnością w relacjach z biznesem – mówi Sławomir Najman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.
Z takim podejściem zgadza się Stanisław Kracik, burmistrz Niepołomic, jednego z najbardziej atrakcyjnych miejsc pod inwestycje w Małopolsce.
– Musimy wychodzić naprzeciw inwestorom. Czasy, gdy firmy same szukały miejsca pod inwestycje, już się skończyły i teraz to samorządy muszą szukać partnerów – wyjaśnia Kracik.
Ma to być łatwiejsze dzięki nowatorskiemu programowi Business in Małopolska, który właśnie rusza. Oparty jest na nowej ustawie o partnerstwie publiczno-prywatnym z grudnia 2008 r. Firmy będą mogły liczyć ze strony samorządu na niemal pełną obsługę, począwszy od przygotowania bazy ofert do wyboru, doradztwo, konsultacje, analizy, pomoc w uzyskaniu funduszy z Unii oraz współudział w inwestycji. Nad programem czuwać będzie Urząd Marszałkowski, Krakowski Park Technologiczny i Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego. Według specjalistów, Business in Małopolska może być sposobem na rozruszanie w czasach kryzysu dużych inwestycji publicznych, od których prywatni inwestorzy do tej pory trzymali się z daleka. Polska dopiero teraz może zacząć nadrabiać zaległości względem państw starej Unii. W Wielkiej Brytanii przez ostatnie 15 lat powstało w ten sposób ponad 800 obiektów: m.in. drogi, mosty, porty, szpitale, szkoły i stadiony.
Widać, że współpraca z prywatnym przedsiębiorcą jest skuteczniejsza niż pozostawianie inwestycji tylko w rękach administracji publicznej. Przedsiębiorcy bardziej zależy na skończeniu prac i dlatego na czas oddawanych jest aż 75 proc. inwestycji, podczas gdy strona publiczna sama nie spóźniała się tylko w 30 proc. przypadków. Do tej pory firmy nie były zainteresowane wielkimi inwestycjami w Małopolsce ze względu na liczne bariery biurokratyczne. Przepisy umożliwiały zawarcie umowy między prywatną spółką a administracją publiczną na zasadzie koncesji. Firma na określony czas po zakończeniu inwestycji stawała się niejako właścicielem budowli czy drogi i mogła przez ten czas (przeważnie kilkanaście lat) pobierać opłaty.
Jednym z przykładów jest spółka Stalexport i płatny odcinek autostrady A4, której jakość zna każdy zmotoryzowany Małopolanin. Ustawa z grudnia 2008 r. zmienia te zasady. – Teraz wkład samorządu to np. działka, inwestor zapewnia finansowanie, następnie powstaje spółka, w której obie strony są udziałowcami – tłumaczy Dawid Jarosz z Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Plusem jest możliwość wycofania się inwestora nawet w połowie projektu i możliwość finansowania z unijnej kasy. Szansę w nowej ustawie wietrzą samorządy. – Chcemy proces pozyskiwania inwestycji nie tylko wspierać, ale i współkreować – mówi wicemarszałek Roman Ciepiela.
Piotr Odorczuk
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/06/30

