Nie było szans na ratunek dla Orawianki
11.07.2009
Już po tragicznym odkryciu do fajermanów dotarły sygnały o jeszcze jednej osobie. – Przeszukaliśmy dom, ale informacje, że może tam być drugi człowiek, nie potwierdziły się – informuje Stanisław Galica, zastępca komendanta powiatowego Straży Pożarnej w Nowym Targu. – Według wstępnych ustaleń przyczyną pożaru mogło być zaprószenie ognia. W gaszeniu pożaru drewnianego domu mieszkalnego połączonego z zabudowaniami gospodarczymi, położonego w Lipnicy Centrum, brało udział 12 jednostek straży pożarnej, łącznie 71 osób. Czerwony kur w zwartej drewnianej zabudowie rozprzestrzeniał się błyskawicznie. Dom spalił się całkowicie.
Łącznie straty w budynkach wyniosły ponad 100 tys. zł. Spaleniu uległo całe wyposażenie łącznie ze sprzętem i meblami. Jeszcze wczoraj przed południem na pogorzelisku pracowali miejscowi strażacy. Przez cały piątek mieszkańcy Lipnicy Wielkiej przyjeżdżali oglądać miejsce tragedii.
– To wszystko zaczęło się tuż przed godziną 10 – opowiada mieszkająca w pobliżu Maria Stopiak. – Gdy wybiegłam ze swojego domu, ogień buchał już z dachu budynku. Wszystko się paliło.
Kiedy tylko strażakom udało się trochę ugasić pożar, weszli do środka i znaleźli w środku sąsiadkę. Tragicznie zmarła kobieta była znana ze swoich skłonności do alkoholu. Nałogowo paliła papierosy i to właśnie jeden z niedopałków mógł być przyczyną pożaru.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/11

