Nasze szpitale będą zaciskały pasa
15.07.2009
Jeżeli lecznice nie otrzymają pieniędzy, czeka je mocne zaciskanie pasa. Tymczasem z małopolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia napływają niezbyt optymistyczne wieści. Pieniędzy nie ma i raczej nie będzie. Jak zarzekają się dyrektorzy szpitali, nie odbije się to na pacjentach.
Szpital w Rabce-Zdroju, który liczy 89 łóżek, udzielił do tej pory ponad kontraktowych świadczeń na kwotę 248 tys. zł. Małgorzata Skwarek, szefowa placówki, zdaje sobie sprawę, że może nie dostać pieniędzy, gdyż jakiś czas temu taka informacja dotarła do wszystkich małopolskich szpitali. – Ćwierć miliona złotych to niemała suma dla naszego szpitala – mówi Skwarek. – W razie czego będziemy musieli ratować się oszczędnościami.
O wiele większy problem ma na pewno Regina Tokarz. Dyrektorkę zakopiańskiego szpitala zastajemy na przygotowaniach do wyjazdu do NFZ w Krakowie. – Właśnie wybieram się do NFZ przebudować kontrakt – słyszymy. – Nadwykonania sięgają już kwoty 2,5 mln zł. Mamy wykonany całoroczny kontrakt na tomograf komputerowy. Mamy też nadwykonania na poradnie specjalistyczne, przyjęliśmy też znacznie więcej pacjentów na kardiologię i ortopedię. Dyrektorka przyznaje, że do dużej liczby zabiegów ponad limit po części przyczyniły się urazy kończyn. Na oddziale ortopedycznym było ich najwięcej. I trudno się temu dziwić – połamanych narciarzy najwięcej musi być przecież w stolicy Tatr.
– Nie dopuszczam do siebie myśli, że moja placówka mogłaby tych pieniędzy nie otrzymać – mówi Tokarz. – Jeżeli jednak ich nie dostaniemy, będziemy musieli szukać oszczędności. Chociażby na prądzie. Czasami gdy wychodzę ze szpitala, widzę, że w wielu miejscach światło świeci się niepotrzebnie. Oszczędzać to ja umiem, ale nie będziemy tego dokonywać kosztem pacjentów. Ani miejscowi, ani turyści nie powinni się więc obawiać, że nie zostaną „obsłużeni” w szpitalu w Zakopanem.
Także dyrekcję nowotarskiej placówki czekają rozmowy z przedstawicielami małopolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie nadwykonań. Zaplanowano je na koniec lipca. Mało prawdopodobne jest, by na konto szpitali jeszcze w sierpniu wpłynęły jakieś pieniądze, jak to było w ubiegłym roku.
– Nasza sytuacja w tym zakresie się nie poprawia – mówi Jolanta Pulchna, rzecznik NFZ w Krakowie. – Nie mamy dodatkowych środków. Będziemy płacić jedynie za usługi, których liczby nie da się przewidzieć, takie jak np. porody, a także za te ratujące życie.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/15

