Dopalaczowa krucjata
24.07.2009
– Jeszcze dzisiaj napiszę kolejną interpelację w sprawie sprzedaży tych rzeczy – mówi oburzona posłanka. – Trzeba ukrócić ten proceder. Trzeba uzgodnień międzyministerialnych. Nic nie daje, że co jakiś czas wpisujemy na listę zakazaną kolejne nazwy związków chemicznych używanych do produkcji tych substancji. Zaraz po tym są wymyślane kolejne środki.
Posłanka denerwuje się, gdy słyszy, że na sprzedawanych produktach jest informacja, że nie są one przeznaczone dla ludzi. Okazuje się, że firmy, które zajmują się rozprowadzaniem dopalaczy, szybko zmieniają proporcje substancji chemicznych, co pozwala na zmianę ich nazwy, a w konsekwencji na sprzedaż. – Zaznaczam, że moją wypowiedź może pan zamieścić pod warunkiem, że nie będzie wskazana miejscowość, gdzie mieści się sklep z dopalaczami – podkreśla Paluch.
Szybko okazuje się dlaczego. Parlamentarzystka domagała się bowiem jakiś czas temu działań zmierzających do wyeliminowania w gazetach, radiu i telewizji treści popularyzujących pośrednio lub bezpośrednio dopalacze. – Moje najwyższe zaniepokojenie budziło pojawianie się w środkach przekazu artykułów, które – chociaż ich tytuł sugeruje zwalczanie narkomanii – są w rzeczywistości swego rodzaju instruktażem dotyczącym narkotyków, środków zastępujących narkotyki lub wzmacniających ich działanie – twierdzi Paluch.
Według posłanki z Krościenka takie materiały w jednoznaczny sposób promują „lekki”, „luźny” styl życia.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/24
