W nowotarskiej hali – ciemno wszędzie, głucho wszędzie…
29.07.2009
Rozpoczęło się punktualnie o godzinie 11 i trwało 23 minuty. Trenerzy przedstawili nowy harmonogram zajęć, bo oczywiście nowotarska tafla nadal nie jest zamrożona. Trener Milan Jančuška, co prawda – w trakcie przygotowań letnich – zarzekał się, że nie będzie już żadnych wojaży jego drużyny w poszukiwaniu lodu, ale… zmiękł. Zresztą innego wyjścia nie miał, bo czas nieubłaganie ucieka. Na szczęście liga rozpocznie rozgrywki z tygodniowym poślizgiem w stosunku do tego, co zakładano.
– Już mamy tydzień opóźnienia – mówi. – Nie mogłem czekać, musiałem zareagować. Każdy następny dzień bez zajęć na lodzie to katastrofa. Dlatego od środy będziemy trenować na lodowisku w Popradzie. Tam też w piątek rozegramy sparing z miejscową drużyną ekstraklasową. Był wcześniej w naszych planach, jednakże z powodu braku lodu pierwotnie go odwołaliśmy, lecz sytuacja uległa zmianie. W każdym tygodniu mamy zaplanowane dwa spotkania kontrolne. Mam nadzieję, że od poniedziałku zajęcia na lodowisku będziemy mieć już w Nowym Targu. Nie wyobrażam sobie, by w poniedziałek nie było u nas lodu. To byłaby katastrofa. Na spotkanie przybył również Marcin Kolusz, który został zawieszony przez PZHL na rok.
– Przyszedłem zapytać, czy będę mógł z Podhalem trenować – powiedział hokeista, który na razie jest bezrobotny i… udziela się w sesjach reklamowych.
Stefan Leśniowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/29
