Zakopane — portal z-ne.pl

Pół Polski sprawdza fiakrów na Podhalu

30.07.2009

Pół Polski sprawdza fiakrów na Podhalu

Kilka dni temu działacze krakowskiego TOnZ i Komitetu z Tychów skontrolowali postoje koni wożących turystów na terenie TPN: do Morskiego Oka oraz Doliny Kościeliskiej. Sprawdzili także dorożki kursujące po Zakopanem.

– W wyniku kontroli ustalono, że postoje koni dorożkarskich na trasie do Morskiego Oka oraz w Dolinie Kościeliskiej nie spełniają minimalnych wymogów – czytamy w raporcie. Kontrolerzy zarzucają fiakrom z TPN m.in. to, że do miejsc postoju zwierząt nie doprowadzono bieżącej wody, co utrudnia pojenie koni oraz zmywanie nieczystości. Brakuje systemu odprowadzania ścieków, stałego nadzoru urzędowego weterynarza, pomieszczeń do karmienia i pojenia zwierząt, do przechowywania karmy, przechowywania środków do dezynfekcji.

– Nie znam tych protokołów pokontrolnych z TOnZ – przyznaje Stanisław Czubernat, wicedyrektor TPN. – Gdy się z nimi zapoznamy, zastanowimy się, co robić. Jak podkreśla Czubernat, sprawa jest o tyle skomplikowana, że usunięcie uchybień wykazanych przez kontrole wymaga rozpoczęcia procesów inwestycyjnych na terenie parku (budowy tych wszystkich pomieszczeń przy postojach – przyp. red.), co jest zabronione przez ustawę o ochronie przyrody. – Jeżeli nie zdołamy spełnić tych warunków, będziemy musieli rozwiązać umowę z fiakrami wożącymi turystów – dodaje.

Dla górali byłaby to prawdziwa tragedia finansowa. Z jednego fasiąga mają miesięcznie prawie 30 tys. zł przychodu, pracując przy tym co drugi dzień.

Górale, którzy z dziada pradziada wożą turystów do Morskiego Oka, są oburzeni zamieszaniem wokół dorożkarskich koni. Mówią, że to, co się teraz dzieje pod Tatrami, przypomina... polowanie na czarownice. Nie podobają się im kontrole, telefony od różnych oddziałów TOnZ z całej Polski i żądania, by postoje spełniały określone wymogi.

O wiele lepiej niż na terenie TPN wypadła kontrola wśród zakopiańskich dorożkarzy. Konie, według raportu, są w dobrym stanie. Jednak i tu fiakrzy, zdaniem kontrolerów, nie są święci.

– Stwierdzono nieprawidłowości, których istnienie może wpływać w ujemny sposób na bezpieczeństwo ludzi i dobrostan zwierząt, m.in. żaden z 30 skontrolowanych fiakrów nie dysponował paszportem konia ani zaświadczeniem o tym, że zwierzę jest zdolne do pracy – stwierdza raport. Fiakrzy z Krupówek są oburzeni zarzutami i nie zgadzają się z nimi.

– Jak to my nie mamy bieżącej wody? A potok, który płynie 2 metry obok, to co? Poza tym wodę dostajemy z sąsiadujących karczem – mówi woźnica Wojtek. – Zimą mamy letnią wodę z cukierni obok. Konie nasze są zadbane.

Współpraca (łb)

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/30