Późny spacer kolonistów
05.08.2009
Grupa ponad 30 osób udała się w kierunku górnej stacji wyciągu na Kotelnicy Białczańskiej. Wyszli z ośrodka ok. godz. 19. Koloniści mieli od 9 do 14 lat. Gdy tylko zaczęło się ściemniać, coraz trudniej było im znaleźć drogę powrotną. Nie mieli przy sobie światła, a i zimno coraz bardziej dawało się we znaki. Po jakimś czasie grupa zaczęła chodzić w kółko i coraz bardziej błądzić. Opiekunowie zdecydowali się wezwać na pomoc policję i TOPR.
– Zgłoszenie o tym, że koloniści nie mogą znaleźć drogi powrotnej, otrzymaliśmy przed godziną 22 – mówi Robert Kowalski, zastępca komendanta powiatowego policji w Zakopanem. – Zaczęliśmy lokalizować kolonistów dzięki telefonom komórkowym, które mieli przy sobie. W międzyczasie na miejsce udał się też samochodami terenowymi podwójny patrol TOPR. Po godzinie 22 zlokalizowano całą grupę. Rozpoczęła się zwózka kolonistów, która trwała do pierwszej w nocy. Wszyscy wycieczkowicze tylko nieco przestraszeni wrócili na noc do swoich pokoi.
– Młodzież z opiekunami zgubiła się w paśmie Kotelnicy Białczańskiej w rejonie Wysokiego Wierchu i Kaniówki – mówi ratownik dyżurny TOPR. – Praktycznie był to teren leśny za wsią, ale nie znali go, nie mieli przy sobie światła. O takiej porze raczej odradzamy tego typu wypady.
O całej sprawie została powiadomiona nowotarska delegatura Kuratorium Oświaty, które sprawuje nadzór nad koloniami na Podhalu.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/08/05
