Przemierzył kraj na wózku inwalidzkim
02.09.2009
Teraz zapowiada, że za rok będzie chciał wybrać się na europejskie wojaże. Jego kolejnym marzeniem jest Portugalia. 36-letni Przemysław Kowalik z Opalenicy (woj. wielopolskie) kilka lat temu przeżył wypadek drogowy. Gdy jechał samochodem do Warszawy, nagle przed maskę wyskoczył mu jeleń. Doszło do zderzenia. Mężczyzna jest sparaliżowany – może poruszać się jedynie na wózku elektrycznym. Jakby na przekór temu, postanowił nie rezygnować z trudnych do spełnienia marzeń.
– Pierwszych kilka lat po wypadku spędziłem w domu – opowiada Kowalik. – Kiedy potem ruszyłem na swoje rajdy, każda chwila i trasa stanowiły niesamowite przeżycie. Odkrywałem nasz kraj i przyrodę na nowo. Pan Przemek postanowił Polskę przejechać od morza aż po Tatry. Przedsięwzięcie z pomocą bliskich i przyjaciół zajęło mu 21 dni. W końcu dotarł do Zakopanego. Tutaj zdobył Kasprowy Wierch, a wczoraj przyjął go burmistrz miasta.
– Kiedyś poprosiłem prezydenta kraju o zgodę na eutanazję – przypomina Przemek Kowalik. – Teraz realizuję swoje marzenia. Chcę w ten sposób pokazać wszystkim, że jeśli tylko bardzo będziemy chcieli, to możemy sobie poradzić w każdej sytuacji. To również przekaz dla ludzi zdrowych, którzy często twierdzą, że są w sytuacji bez wyjścia. Ja bez władzy w rękach i nogach przemierzam Polskę. Okazuje się, że w życiu można bardzo wiele zrobić!
– To prawdziwy wyczyn, o którym będziemy długo pamiętać – podkreśla burmistrz Janusz Majcher. – Jestem pełen podziwu dla tego człowieka. Wiem bowiem, że jest pod Tatrami po raz pierwszy. Pełni podziwu dla Przemysława są również górale.
– Ludzie, których dotknęło wżyciu nieszczęście, są dzielniejsi od nas, zdrowych – kiwa głową Maria Gruszkowa, gaździna z Zakopanego. – Patrząc na rajd tego człowieka, warto do własnych, niekiedy błahych problemów mieć odpowiedni dystans. W pogoni za pieniądzem często zapominamy o tym, jak wiele znaczą choćby zdrowie i sprawność fizyczna.
Przemek Kowalik zapowiada, że za rok uda się w kolejną trasę – tym razem jednak już po Europie.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/02

