Zakopane — portal z-ne.pl

Stacje benzynowe pod kontrolą

05.09.2009

– Ostatnio miałem taki przypadek, że myślałem, że mój zbiornik paliwa jest z gumy – mówi nam pan Józef Mazur, kierowca, który zatankował niedawno gaz LPG na jednej ze stacji paliw w powiecie suskim. – Miałem pusty zbiornik. Zazwyczaj na pełny bak wchodzi mi 30-31 litrów gazu. Tym razem jednak zmieściło się aż 45. Tyle przynajmniej wskazywał dystrybutor i za tyle musiałem zapłacić.

Pan Józef poinformował o swoim zdziwieniu pracowników stacji. – Usłyszałem, że jest ciepło i stąd różnice w objętości gazu. Aż o tyle? – dziwi się.

Jakość paliw, jak i stacje benzynowe sprawdza Państwowa Inspekcja Handlowa i Główny Urząd Miar. Jak jednak zaznaczają te instytucje, na Podhalu, czy też w powiecie suskim, nie odkryto przypadków oszukiwania na paliwie.

– Z Podhala, mimo że teraz trwał sezon turystyczny i było dużo turystów, nie dostaliśmy informacji o podejrzanych paliwach – mówi Teresa Gryglik z Państwowej Inspekcji Handlowej w Krakowie. – W tym roku nie było żadnych przypadków oszukiwania. Co do samych dystrybutorów, to są one pod kontrolą Głównego Urzędu Miar. Jednak i ta instytucja, chociaż robi kontrole, nie natrafiła na oszustów. To jednak, że jest złe paliwo, potwierdzają mechanicy.

Łukasz Bobek

To karalne

Wprowadzenie do obiegu „złego” paliwa jest karalne. Jak informuje pani Teresa Gryglik, gdy inspekcja handlowa natrafi na podejrzane próbki, sprawę od razu kieruje do prokuratury. Gdy śledczym uda się zebrać odpowiednie dowody, właścicielowi stacji lub hurtowni paliw grozi albo grzywna nawet do 1 miliona zł, albo kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/05